Trzy kosmetyki do makijażu, które są ze mną od lat

Najlepszą recenzją dla kosmetyku jest fakt, że po zużyciu opakowania sięgamy po niego ponownie. Niektóre produkty zostają z nami na kilka miesięcy, a inne nawet na kilka lat. W dzisiejszym wpisie skupię się właśnie na tych drugich. Wśród moich kolorowych kosmetyków są trzy produkty, które są w mojej kosmetyczce odkąd pamiętam. 
Dlaczego tak długo są ze mną? Przede wszystkim świetnie się sprawdzają i dobrze się komponują z moją skórą. Kolejnym powodem, który również jest istotny to fakt, że jeśli coś dobrze się u mnie sprawdza to nie lubię kombinować i ryzykować z nowymi produktami. Tym sposobem przedstawiam Wam poniżej o jakie kosmetyki chodzi.


              

Podkład Revlon Color Stay do cery mieszanej/ tłustej.  Kolor po jaki sięgam najczęściej to 180 Sand Beige, jedynie w okresie letnim dodaję do niego kropelkę dużo ciemniejszego podkładu i przed nałożeniem mieszam. Ten kosmetyk ma bardzo wielu zwolenników, ale nie brakuje również osób, którym całkowicie się on nie sprawdza. Przechodził dwie główne metamorfozy- pierwszą gdy zmienili jego formułę i drugą jak miała miejsce stosunkowo niedawno, kiedy to wprowadzono po wielu latach pompkę. Gama kolorystyczna jest bardzo bogata, ponieważ w całej linii znajdziemy prawie 20 różnych odcieni. Daje to prawie 100% pewność, że każda osoba znajdzie coś dla siebie. Producent podaje 24 godzinną trwałość podkładu. Szczerze powiedziawszy nigdy nie testowałam go na twarzy przez tyle godzin, natomiast pewne jest to, że zostaje pozostaje na niej przez cały dzień w praktycznie nienaruszonym stanie. Nie jest to podkład lekki, więc krycie oceniłabym na bardzo dobre - korektor jest konieczny tylko przy większych zaczerwienieniach. W wersji dla skóry mieszanej i tłustej posiada filtr SPF 15 co również jest dla mnie pozytywem. Na chwilę obecną nie planuję na pewno jego zamiany i szczerze powiedziawszy wydaje mi się, że zostanie ze mną na więcej lat. 




Kolejny kultowy wg mnie kosmetyk, z którym nie rozstaję się od dawna to bronzer the Balm, Bahama Mama. Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami postanowiłam wypróbować kilka lat temu ten produkt i podobnie jak wcześniejszy został ze mną do teraz. Jeśli chodzi o bronzer to czasem stosowałam jakieś inne, natomiast  zawsze i tak wracałam do słynnej Bahamy. Kolor tego produktu idealnie moim zdaniem komponuje się z wcześniej opisywanym podkładem. Ma piękny chłodny odcień brązu, bez jakichkolwiek drobinek. Bardzo łatwo się go nakłada i można stopniować efekt jaki chcemy uzyskać. Nie znika w ciągu dnia z twarzy i nadaje skórze zdrowy wygląd. Jak dla mnie bezapelacyjny numer jeden dla, którego nie znalazłam dotychczas godnego zamiennika.




Ostatni kosmetyk, ale w niczym nie gorszy od wcześniejszych to puder MaxFactor Creme Puff. Skóra po użyciu tego produktu jest ładnie zmatowiona przez praktycznie cały dzień. Dopiero po jakiś 9-10 godzinach zaczyna delikatnie błyszczeć się w strefie T- co moim zdaniem jest akceptowalne po tylu godzinach. Odcień jaki wybrałam to 05 Translucent, czyli transparenty. Dzięki temu nie zmienia on z żadnym stopniu koloru podkładu jaki wcześniej użyliśmy i jest całkowicie neutralnym dodatkiem. Jeśli chodzi o wydajność to również nie ma sobie równych - jedno opakowanie starcza na praktycznie rok codziennego użytkowania. Bardzo niewielka ilość produktu wystarcza do zmatowienia całej twarzy.




Jestem ciekawa czy Wy również macie kosmetyki, które od lat są waszymi ulubionymi i czy też nie planujecie się z nimi rozstawać. A może lubicie cały czas testować nowości?


18 komentarzy:

  1. Znam jedynie revlon colorstay i go niestety nie cierpię. Dla mnie jest zbyt ciężki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od upodobań, ja akurat wolę bardziej kryjące podkłady.

      Usuń
  2. Bahama Mama ma piękny odcień i zupełnie nie wiem dlaczego jeszcze nie mam tego kosmetyku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Do Revlona raczej sie nie przekonam. Jest dla mnie o wiele za ciezki :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Tych nie miałam, ja również mam takiego ulubieńca. Jest nim podkład mineralny Pixie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie używałam jeszcze minerałów jeśli chodzi o podkład :)

      Usuń
  5. Zużyłam kilka opakowań ColorStay dla cery mieszanej/tłustej, po czym kupiłam dla normalnej/suchej i byłam zdumiona faktem, że ten drugi na mojej mieszanej cerze spisuje się lepiej i jeszcze lepiej wygląda! Tylko zawsze psioczyłam na brak pompki. Teraz muszę chyba do ColorStay wrócić, skoro spełnili moje życzenie i jest pompka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są zupełnie inne to fakt, ale u mnie akurat ten do normalnej/suchej się nie sprawdził.

      Usuń
  6. U mnie też od dawna jest Revlon ColorStay. Miałam go już we wcześniejszych formułach i nadal bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi akurat podkład Revlonu nie przypasował. Preferuję lżejsze formuły i w sumie nie potrzebuję aż tak dużego krycia, no i niestety w moim przypadku okazał się też komadogenny. Za to od dawna chodzi za mną zakup bronzera The Balm, jednak opakowanie mnie skutecznie zniechęca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt opakowanie jest średnie, natomiast mi to zupełnie nie przeszkadza bo produkt jest genialny

      Usuń
  8. ja jestem zakochana w podkładzie revlona. Tyle czasu szukałam idealnego, aż w końcu znalazłam :)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  9. Koleżanka raz wysmarowała mnie Revlonem podczas zajęć w szkole i czułam się jakbym miała na twarzy maskę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podkład Revlon CS również używam od wielu lat i go uwielbiam. Żaden inny nie wygląda na mojej skórze tak dobrze :) Na Bahama Mama mam ochotę i na pewno kiedyś kupię. Ostatnio kupiłam słynny rozświetlacz z The Balm i zakochałam się od pierwszego użycia, więc mam ochotę poznać inne produkty tej marki :)
    Obserwuję! Nie wiem jakim cudem trafiłam do Ciebie dopiero teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozświetlacz the Balm też jest genialny! uwielbiam równie mocno jak produkty z postu :)

      Usuń
  11. Ja pomimo, że mam ulubiony podkład (Bourjois 123) i w każdej grupie kosmetyków jestem w stanie wskazać ulubieńca to lubię testować nowości. :) Z twoich miałam Revlona (lubiłam, chociaż był ciężki i znalazłam lepszego kandydata), puder MF też lubiłam i latami używałam. Bahamy jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam nic z twoich kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chce ten bronzer! :)) Na większe wyjścia bardzo lubię Revlon, jednak na co dzień preferuje lżejsze podkłady ;d

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 My beauty world , Blogger