Walka z cellulitem przy pomocy CelluBlue



Jeśli chodzi o cellulit to jest to chyba nierozłączny problem większości kobiet. Nie ma tu znaczenia czy są one szczupłe, czy mają trochę ponadprogramowych kilogramów. Tzw. "pomarańczowa skórka" niejednej z nas spędza sen z powiek. Zazwyczaj przypominamy sobie o ty kobiecym problemie w okresie wiosennym, kiedy powoli przychodzi czas na zakładanie lżejszych ubrań. Jednak może warto pomyśleć o walczeniu z nim już zimą? W tedy na pewno zdążymy się go pozbyć do lata i nie będziemy czuć skrępowania podczas wizyty na plaży. Jeśli chodzi o metody pozbycia się cellulitu to jest ich całe mnóstwo. Zaczynając od różnych kosmetyków, a kończąc na profesjonalnych zabiegach w salonach kosmetycznych. Ja od pewnego czasu walczę z cellulitem w domu, przy pomocy małego przedmiotu jakim jest CelluBlue. Dziś przybliżę Wam trochę to małe i bardzo przydatne urządzenie. 



CelluBlue to malutki kubeczek wykonany z sylikonu chirurgicznego. Dzięki temu małemu niepozornemu przyrządowi możemy wykonywać w domu masaż na naszym ciele, który przyczynia się do zwalczania pomarańczowej skórki. CelluBlue pomaga wyzwolić lipolizę, czyli usuwanie tłuszczu z komórek. Używanie go jest dziecinnie proste. Wystarczy nam ulubiony olejek czy też oliwka, które będą poślizgiem dla kubeczka i odrobina czasu. Możemy go używać wszędzie gdzie tylko widzimy taką potrzebę. Przejdę teraz do tego jak prawidłowo używać CelluBlue.

Na początku delikatnie ściskamy boki CelluBlue i przykładamy, ciągle je ściskając, do wybranego obszaru na ciele. Następnie delikatnie puszczamy boki CelluBlue, aby powoli zassał do środka skórę. Poziom zassania możemy kontrolować delikatnie podnosząc CelluBlue i wpuszczając odrobinę powietrza, co zmniejszy nacisk na skórze. Kiedy kubeczek zassie się możemy przejść do masażu. Poruszamy nim z dołu do góry przez 3 minuty, następnie 1 minutę w prawo i w lewo. Wykonujemy kuliste ruchy przez 1 minutę, zawsze od dołu do góry. Zaleca się na każdy obszar co najmniej 5 minut masażu. Na początku producent proponuje wykonywanie codziennie sesji, do osiągnięcia zadowalających rezultatów. 

Jeśli mowa o rezultatach to zgodnie z obietnica powinny się pojawić po ok. 20 dniach codziennego stosowania. Dużo tu zależy od tego jak duży posiadamy cellulit i czy mamy go od dawna. Dlatego też czas do osiągnięcia upragnionego efektu może być u każdego inny. U mnie po ok. 2 tygodniach zauważyłam pierwsze efekty. Na początku było to wyraźne napięcie skóry. Stała się ona bardziej spężysta i jędrna. W miarę systematycznego stosowania wydaje mi się, że cellulit robi się mniej widoczny dlatego będę stosowała CelluBlue nadal.






Słyszałyście o tym urządzeniu do walki z cellulitem? Jakie macie najlepsze metody na pozbycie się go?

Pozdrawiam :)

Beata

10 komentarzy:

  1. Ja stosuje naprzemiennie zimne i ciepłe prysznice :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tym sprytnym kubeczku, jednak nadal jestem wierna masażom bańką chińską, fajnie ujędrnia. Do tego regularne peelingi ciała i sport :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nigdy nie próbowałam bańki chińskiej :)

      Usuń
  3. Mam tego cudaka i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam o nim już kolejną recenzją, ale nie przekonał mnie jeszcze do tego stopnia by zastanowić się nad jego kupnem.

    OdpowiedzUsuń
  5. O nie słyszalam, aczkolwiek wydaje się to bolesne urządzenie. Ja na szczęście nie mam dużego problemu z celluitem i spokojnie wystarczaja mi peelingi i balsamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, nic nie boli. A przynajmniej nie bardzo :) wszystko zależy od tego jak mocno się zassie

      Usuń
  6. Beti, jakoś nie widać tego Twojego cellulitu :p
    A urządzonko polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O tym nie słyszałam, słyszałam o bańkach chińskich, ale moje nogi są podatne na siniaki i pękające naczynka, więc rękami wmasowuje specyfiki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. słyszałam o tym sposobie i z chęcią bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 My beauty world , Blogger