Mobile mix #6

Mobile mix #6

Posty z serii mobile mix nie pojawiają się zbyt często, ale wydaje mi się, że ich częstotliwość jest wystarczająca. Nie chciałabym Was zanudzać cotygodniowym zbiorem zdjęć. Ostatni taki post pojawił się w zeszłym roku, więc to najwyższa pora na nowy. A przynajmniej tak mi się wydaję. Tak więc wraz z początkiem nowego tygodnia zapraszam Was na porcję zdjęć z mojego codziennego życia :) 









Miłego tygodnia!

Pozdrawiam :)

Beata
Ulubione w marcu

Ulubione w marcu

Czas biegnie w zastraszającym tempie i nawet się nie obejrzałam, a dobiega końca kolejny miesiąc.Wraz z jego zakończeniem przyszedł czas na ulubieńców. Kilka kosmetyków szczególnie polubiłam w ostatnim czasie i właśnie dziś Wam je zaprezentuję. Takie posty nie pojawiają się co miesiąc, ponieważ nie zawsze coś wyjątkowo mi podpasuje. W tym miesiącu zebrało się jednak kilka takich rzeczy, więc jeśli macie ochotę poczytać o nich parę słów to zapraszam do dalszej części postu. 



1. Maska L'oreal, Elseve Total Repair Extreme - od pierwszego użycia wiedziałam, że polubię się z tym produktem. Po użyciu odżywki włosy są bardzo delikatne i przyjemne w dotyku. Maska wygładza je i nadaje połysk. Jej dodatkową zaletą jest piękny zapach, który pozostaje na włosach oraz wydajność.


2. Pharmaceris, Pianka Głęboko Oczyszczająca - do pianki wróciłam po dość długiej przerwie i była to bardzo dobra decyzja. Dokładnie oczyszcza skórę i pozostawia uczucie świeżości. Jest delikatna, a zarazem doskonale radzi sobie z pozostałościami makijażu. Mój obecny numer jeden w oczyszczaniu twarzy. 


3. Lakier do włosów Balea, Volume Efect - dość świeży zakup ponieważ z drugiej połowy miesiąca, ale nawet po tak którkim okresie czasu mogę stwierdzić, że to rewelacyjny produkt. Utrwala naszą fryzurę i przy tym nie skleja włosów, czego ja osobiście bardzo nie lubię. Nie są one też po jego użyciu nieprzyjemne w dotyku, co często zdarza się przy lakierach. Plus za delikatny i nienachalny zapach.


4. Lakier Life, odcień 36 - Lakier wypatrzyłam na tym blogu KLIK i tak mi się spodobał, że popędziłam za nim do SuperPharm. To była miłość od pierwszego użycia. Kolor, konsystencja i trwałość zadecydowały, że nosi miano ulubieńca. Jak tylko podrosną mi trochę paznokcie pokażę Wam go z bliska :)


5. Korektor Collection 2000, Lasting Perfection - rewelacyjny produkt, który sprawdził się u Wielu z Was. Ja również dołączyłam do zwolenniczek tego korektora. Genialnie radzi sobie z maskowaniem cieni pod oczami, nie zbiera w załamaniach i dobrze współpracuje z podkładami. Jedyny jego minus to marne opakowanie, z którego schodzą wszystkie napisy po kilku dniach używania. 


Tak jak widzicie nie mam w tym miesiącu wielu ulubieńców. Są to jednak produkty, które mogę Wam polecić z czystym sumieniem i jestem prawie w 100 procentach pewna, że będziecie z nich zadowolone. 
Jestem ciekawa jakie kosmetyki skradły Wasze serca w ostatnim czasie?

Pozdrawiam :)

Beata 
Weekend

Weekend

Witajcie :)
U Was też tak pięknie świeci słońce? Uwielbiam taką pogodę zwłaszcza w tedy kiedy mogę się nią cieszyć i mieć dzień wolny od pracy. Za chwilę zmykam na świeże powietrze z notesem i długopisem i będę planowała posty na kolejne dni. Może pogoda zainspiruje mnie i wymyślę coś ciekawego, ponieważ tak jak Wam wspominałam chcę uciec trochę od stricte kosmetycznych tematów. Myślę, że takie odświeżenie dobrze zrobi blogowi. Co o tym myślicie? :)
Poza tym znalazłam prześliczny pastelowy lakier, więc jeśli szukacie czegoś w takim kolorze to polecam wybrać się do SuperPharm i zaglądnąć na półkę z lakierami Life.



Jeśli macie jakieś propozycje o czym chcecie czytać na tym blogu to jestem na nie otwarta i chętnie wezmę je pod uwagę :) 

Miłego i słonecznego weekendu! :)

Beata
Konkurs - wygraj kosmetyki BALEA

Konkurs - wygraj kosmetyki BALEA

Witajcie :)

Dziś mam dla Was niespodziankę w postaci małego rozdania z kosmetykami Balea. Z racji tego, że nie wszyscy mają do nich dostęp mam nadzieję, że nagroda Wam się spodoba i chętnie weźmiecie w nim udział.

Jeśli chodzi o zasady to są bardzo proste. 
Wystarczy być tylko publicznym obserwatorem tego bloga oraz w komentarzu pod tym postem wyrazić chęć wzięcia udziału i napisać swojego maila. Tak jak widzicie nie ma nic trudnego :) Dodatkowo jeśli wspomnicie o rozdaniu na swoim blogu lub polubicie mój fanpage na na Facebooku KLIK będzie mi bardzo miło i otrzymacie dodatkowy los :)
Konkurs trwa do końca przyszłego tygodnia, czyli 06. 04. 2014 roku :)


Zachęcam Was do brania udziału i życzę powodzenia :)

Beata 
Lirene, Płyn Micelarny Cera Naczynkowa

Lirene, Płyn Micelarny Cera Naczynkowa

Płyn micelarny to mój nierozłączny przyjaciel już od bardzo długiego czasu. Nie mam tutaj jakiegoś ulubionego kosmetyku do którego wracam, zdecydowanie bardziej wolę eksperymentować w poszukiwaniu ideału. Kiedy takowy znajdę może zmienię swoją zasadę. Dziś przedstawię Wam kosmetyk, który pomimo wielu szans jakie mu dawałam na pewno nie stanie się ulubieńcem. Mowa o Płynie micelarnym Cera Naczynkowa firmy Lirene.



Zacznę może rzeczy, która przeszkadza mi najbardziej w tym kosmetyku, czyli tego jak on radzi sobie ze zmywaniem makijażu. I o ile z podkładami daje sobie radę to dokładne zmycie tuszu czy eyelinera tym płynem graniczy z cudem. Obiecanej redukcji zaczerwienień też nie zaobserwowałam, ale szczerze powiedziawszy tego nawet od niego nie oczekiwałam także pretensji nie mam. Zapach jest delikatny i przyjemny, co jest jedną z niewielu zalet. Kosmetyk ma jeszcze właściwości tonizujące i z racji tego, że nie sprawdził się do demakijażu zużywam go właśnie jako tonik. W tej kwestii nie mogę mieć mu niczego do zarzucenia i tylko dzięki temu nie pójdzie on do kosza. Podsumowując, niestety nie polecam Wam tego kosmetyku, ponieważ nie spełnia on swojej podstawowej funkcji jaką jest demakijaż. Ja tak jak wspomniałam dokończę go jako tonik i już nigdy nie popatrzę w jego stronę.



Używałyście tego kosmetyku? Jakie są Wasze odczucia co do niego?

Pozdrawiam :)

Beata

Nowy dom dla szminek

Nowy dom dla szminek

Tak jak pewnie i większość z Was skusiłam się na jeden z organizerów jakie w ostatnim czasie można było znaleźć w Biedronce. Od dawna szukałam czegoś w czym będę przechowywać szminki, więc kiedy dowiedziałam się o tej ofercie chętnie z niej skorzystałam. Nie jest to może jeszcze do końca to czego szukałam jednak na chwilę obecną akrylowy pojemniczek dobrze spełnia swoje zadanie. Udało mi się w nim pomieścić wszystkie szminki i błyszczyki, których używam najczęściej. Dzięki temu gadżetowi dużo częściej sięgam po zapomniane dawno produkty do ust, które leżały gdzieś na dnie w toaletce, a teraz w końcu mogę mieć je pod ręką. Tak więc organizer uroczyście mianuję gadżetem miesiąca :)







Przyznajcie się czy też skusiłyście się na jakiś z organizerów? Jak się u Was sprawdzają?

Pozdrawiam :)

Beata

AA Oceanic, Balsam pod prysznic

AA Oceanic, Balsam pod prysznic

Ktoś bardzo inteligentny wpadł na pomysł ułatwienia nam życia i skrócenia czasu na pielęgnację tworząc kosmetyk taki jak balsam pod prysznic. Kilka firm podłapało już ten pomysł i na sklepowych półkach pojawiają się coraz to nowe kosmetyki tego typu. Ja od jakiegoś czasu używam takiego balsamu w wersji z masłem kakaowym z firmy AA. Jest to moje pierwsze spotkanie z tego tupu produktem,więc nie mam żadnego porównania, a to może być zarówno plusem jak i minusem. Niemniej jednak sama idea jest dla mnie bardzo ciekawa, dlatego chętnie rozpoczęłam jego używanie.


Kosmetyk używamy na wczesniej umyte ciało. Wmasowujemy go kiedy jest ono jesze wilgotne po czym zmywamy i osuszamy ciało ręcznikiem. Na zdjęciu poniżej jest to przedstawione obrazkowo. Balsam ma odżywiać skórę, zapewnić jej nawilżenie, wygładzenie i przede wszystkim zaoszczędzić nasz czas. Czy wszystkie te zadania są spełnione? Wydaje mi się, że tak, jednak nie wszystkie w takim stopniu jak można oczekiwać. Skóra po użyciu kosmetyku jest nawilżona, ale nie jest ono niestety jakieś szczególne. Kosmetyk zdecydowanie bardziej zadowoli osoby ze skórą normalną, która nie potrzebuje dużego nawilżania. Idealnie nada się on do codziennej pielęgnacji, zwłaszcza osób zabieganych, bo faktycznie można zaoszczędzić kilka minut jeśli zastąpimy tym kosmetykiem tradycyjny balsam. Skóra po użyciu produktu jest delikatna i przyjemna w dotyku co na pewno jet plusem i tutaj obietnica producenta jest w 100% spełniona.  Kolejną zaletą jest zapach, który mnie osobiście zachęca do używania kosmetyku. Jest delikatny i przyjemny. Wyczuwany jest przez kilka dobrych godzin po użyciu produktu. Jeśli chodzi o konsystencję to określiłabym ją jako typową dla balsamów. Niezbyt gęsta, kremowa i miła w aplikacji. 
Cena balsamu to ok. 15 złotych.








Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie o balsamach pod prysznic? Ułatwiają Wasze życie, czy raczej wolicie używać tradycyjne balsamy?

Pozdrawiam :)

Beata
The Body Shop - Strawberry Body Butter

The Body Shop - Strawberry Body Butter

Witajcie :) 
Przepraszałam już na FB, ale tutaj też się należy kilka słów wyjaśnień. Tak jak może niektórzy zauważyli zarówno na blogu jak i kanale YouTube zapadłą dość długa przerwa. Miałam zdecydowanie za dużo spraw na głowie, które zebrały się w jeden moment i najzwyczajniej nie miałam czasu na zamieszczanie postów, czy też kręcenie filmików. Wszystko się na szczęście unormowało i teraz wracam już na 100%.  Mam w planach delikatne zmienienie struktury bloga, ale wszystko w swoim czasie i będę Was informować o tym na bieżąco. Po tym krótkim wstępie zapraszam Was na właściwą część postu.

Kosmetyk, który dziś przedstawię może być większości z Was bardzo dobrze znany, ponieważ będzie to słynne masło do ciała z firmy The Body Shop. Ja pierwsze masło do ciała tej firmy kupiłam dobre kilka lat temu i były to zdecydowanie dobrze zainwestowane pieniądze. Wersja zapachowa jaką używałam teraz to mega apetyczna truskawka. Niech podniesie ręce ten kto uwielbia truskawki :) Zapach ten jest dla mnie chyba stworzony. Jest słodki, ale nie mdlący, ma w sobie też trochę świeżości. Proporcje zapachowe są skrojone perfekcyjnie. Jednak nie tylko o zapach w tym kosmetyku chodzi...


 Masła The Body Shop słyną z bardzo dobrego nawilżania skóry, więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko potwierdzić ten fakt. Skóra po użyciu masła jest odżywiona delikatna i tak jak wspomniałam doskonale nawilżona. Masło szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na skórze.  Konsystencja jest gęsta i treściwa i wydawać by się mogło, że będzie miało to wpływ na słabą wydajność. Ku zdziwieniu wcale tak nie jest i masło starcza na bardzo długi czas. 
Jedynym minusem jaki posiada ten kosmetyk jest oczywiście wysoka cena, dlatego najlepiej polować na promocje dzięki, którym możemy zaoszczędzić nawet połowę ceny :)





Jakie jest Wasze zdanie o masłach The Body Shop? Jesteście za czy przeciw? 

Pozdrawiam :)

Beata 
Copyright © 2014 My beauty world , Blogger