Świąteczne prezenty - pomysł na pakowanie

Świąteczne prezenty - pomysł na pakowanie

Do Wigilii zostały już tylko dwa dni i wszędzie panuje przedświąteczne szaleństwo. My w miniony weekend kupiliśmy ostatnie prezenty jakie znajdą się pod choinką, tak więc można powiedzieć, że jesteśmy już gotowi na Święta. Kupienie prezentu to jedna część, ale trzeba go jeszcze jakoś zapakować. Niektórzy nie przywiązują do tego dużej wagi ja jednak w tym roku chciałam, aby wyglądały pięknie. W zeszłym roku podpaczyłam na Youtube pomysł na ozdobienie prezentów serwetką i stwierdziłam, że trochę go zmodyfikuję i wykorzystam. Dziś pokażę Wam krok po kroku wykonać takie ozdobne pakowanie. Może ktoś jeszcze z niego skorzysta :) 




Do wykonania takiego pakowania potrzeba dosłownie kilka rzeczy:
-szary papier;
-wstążki, sznurek itp.
-serwetka( taka do ozdobnego pakowania ciasta);
- zielona gałązka;
-pierniczek z inicjałem;
-taśma i nożyczki.

 1. Pierwszy krok to oczywiście zapakowanie podarunku w szary papier

2. Jeśli format prezentu nie jest duży wystarczy nam połowa serwetki, dokładamy ja i wybieramy jak ją przymocować.
3. Za pomocą taśmy przyklejamy serwetkę.

4. W kolejnym kroku mocujemy wstążki. Tutaj niech Was poniesie fantazja. Ja w tym przypadku użyłam bordowej i kremowej.
5. W miejsce gdzie chcemy zrobić kokardkę przywiązujemy zieloną gałązkę.
6. Do przymocowanej gałązki doczepiamy pierniczek z inicjałem(może go zastąpić karteczka) i wiążemy kokardkę.



Tak jak widzicie opakowanie w ten sposób prezentów to nic trudnego. Jednak jest to dość czasochłonne zadanie. Ja z górą prezentów jakie widzicie poniżej męczyłam się ok. 3 godzin, ale jestem ogromnie zadowolona z efektu. Mam też nadzieję, że spodobają się obdarowywanym osobom. 


Dajcie koniecznie znać jak Wy pakujecie prezenty i czy taki sposób się Wam podoba. 

Pozdrawiam :)

Beata
Serduszko The Body Shop

Serduszko The Body Shop

Jak mija u Was czas świątecznych przygotowań? Choinki przystrojone i prezenty spakowane? :) Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam ten okres i już nie mogę się doczekać tego magicznego czasu, zapachu wigilijnych potraw i przystrojonych choinek . Mam tylko nadzieję, że spadnie chociaż trochę śniegu, bo mimo wszystko Boże Narodzenie bez białego puchu to nie to samo. 

Dziś pokażę Wam piękne serduszko z The Body Shopu, jakie kryje w sobie trzy masełka do ust właśnie tej firmy. Ten uroczy prezent dostałam od przyjaciółki i od razu skradł moje serce do tego stopnia, że muszę go Wam pokazać. Może komuś z Was spodoba się ono na tyle, że postanowi podarować je na prezent gwiazdkowy. Osobiście uważam, że doskonale sprawdzi sie w tej roli i powinien ucieszyć każdą kobietę. Tak jak wspomniałam metalowe serduszko kryje w sobie trzy balsamy do ust: shea, kokos i czekolada. Tak samo jak masła do ciała i masełka do ust sprawdzają się u mnie rewelacyjne. Dobrze nawilżają usta, są treściwe i przy tym cudownie pachną. Ja mam je cały czas przy sobie, jedno jest ze mną w torebce, a drugie na stoliku nocnym. Dzięki temu mogę go użyć zawsze gdy czuję taką potrzebę. 









Co myślicie o takim pomyśle na prezent? Ucieszyłybyście się gdybyście znalazły taki zestaw pod choinką?

Pozdrawiam :)

Beata

Clinique, Take the day off

Clinique, Take the day off

 O balsamie Clinique Take the day off wspominałam Wam jakiś czas temu w filmiku z nowościami kosmetycznymi. Nad jego zakupem zastanawiałam się bardzo długo i przekonała mnie do niego ostatecznie duża ilość pozytywnych opinii jakie przeczytałam. Na początku nie mogłam zupełnie trafić na niego stacjonarnie, a online często był w brakach. W końcu jednak spotkałam go w Sephorze i nie mogłam się oprzeć zakupowi. Nie jest to tani wydatek, ponieważ cena 145 złotych do niskich nie należy. Dlatego też moje oczekiwania były duże i miałam nadzieję, że się nie zawiodę. Na chwilę obecną jestem zadowolona z jego zakupu i nie żałuję żadnej wydanej złotówki. 



Konsystencja tego kosmetyku jest bardzo gęsta i twarda. Dopiero pod wpływem ciepła naszych dłoni rozpuszcza się  do płynnej oleistej postaci. Osobiście nigdy nie miałam styczności z taką formą kosmetyku oczyszczającego do twarzy i trochę się tego obawiałam. Balsam radzi sobie jednak z usuwaniem zanieczyszczeń i kosmetyków kolorowych z naszej twarzy idealnie. Wystarczy dosłownie kilkadziesiąt sekund masażu i mamy oczyszczoną skórę. Kosmetyk jest jednocześnie delikatny i nada się moim zdaniem nawet do bardzo wrażliwej skóry. Należy również zauważyć, że nie posiada on zupełnie zapachu i o ile mi to nie przeszkadza to znajdą się na pewno osoby jakim nie będzie to do końca odpowiadało. Nie zauważyłam u siebie, aby zapychał on moją twarz czy też miał na nią jakiś negatywny wpływ. Jedynym minusem o jakim wspominałam na samym początku jest tylko cena. Jest to co prawda kosmetyk wydajny i opakowanie powinno starczyć nam na dobre 3-4 miesiące jednak mimo  wszystko kwota 145 złotych nie jest to mało.







A wy używacie balsamów myjących? Może też stosowałyście kosmetyk Clinique? Jeśli tak to jak się u Was sprawdza?

Pozdrawiam :)

Beata

Spotkanie blogerek w Brzesku

Spotkanie blogerek w Brzesku

W miniony weekend miało miejsce Spotkanie Blogerek w Brzesku, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Dziewczyny wybrały świetną lokalizację i zadbały o nawet najdrobniejsze szczegóły. Spotkałyśmy się w dwunastoosobowym gronie i spędziłyśmy bardzo miłe popołudnie plotkując na przeróżne tematy. Poznałam dużo fantastycznych osób, które tak samo jak ja kochają kosmetyczny świat. Jeszcze raz dziękuję Ewelinie i Ani za zorganizowanie tak wspaniałego spotkania i mam nadzieję, że będziemy miały jeszcze nie jedną okazję do zobaczenia się. 


A to osoby które wzięły udział w spotkaniu:









Firmy kosmetyczne ufundowały dla nas też masę upominków:







Miłą niespodzianka był także prezent od promoszop.pl, jakim był bon do sklepu Zalando :)



Pozdrawiam serdecznie :)

Beata

Złoto i róż

Złoto i róż

Ostatnio pokochałam połączenie pastelowego różu ze złotem. Wygrzebałam odpowiednie lakiery i zmalowałam delikatny manicure właśnie w tych kolorach. Co prawda nie są to typowo jesienne barwy, ale kto zrozumie kobietę i jej zachcianki. Efekt końcowy na paznokciach bardzo mi się podoba i na pewno będę nie raz do nich wracać. W tym mani użyłam dwóch lakierów. Pastelowy róż pochodzi z firmy Life i jest to nr 36(lakiery dostępne w SuperPharm), złoty natomiast to Orly w odcieniu Luxe. Całość utrwaliłam top coatem Seche Vite, który pięknie je nabłyszczył . 














Co myślicie o takim połączeniu? Jesteście na tak, czy wolicie inny kolory połączone ze złotem? 

Pozdrawiam :)

Beata
Keratynowe prostowanie włosów, Alfaparf

Keratynowe prostowanie włosów, Alfaparf

W zeszły weekend razem z przyjaciółką postanowiłyśmy wykonać sobie nawzajem zabieg prostowania keratynowego na naszych włosach. Kasia miała wykonywany ten zabieg w salonie fryzjerskim jakiś czas temu, ja natomiast przystąpiłam do niego pierwszy raz. W salonach fryzjerskich koszt takiego prostowania jest przerażająco duży, więc robiąc go w domu możemy zaoszczędzić sporo pieniędzy. Jedynym minusem całego zabiegu jest czasochłonność. Nam wykonanie go na dwóch głowach zajęło to ok. 8-9h, czyli całkiem sporo. Sam w sobie zabieg jest dziecinnie prosty i poradzi sobie z nim każdy, po prostu wystarczy tylko trochę cierpliwości i dokładności. Dziś opiszę wam krok po kroku jak wykonuje się takie prostowanie i przedstawię efekty, którymi jestem zachwycona.  


Zabieg prostowania keratynowego wykonywałyśmy kosmetykami firmy Alfaparf. Zestaw jaki widzicie na zdjęciu można dostać między innymi na allegro i jego koszt to ok. 75 zł. W jego skład wchodzą 4 mini produkty, które spokojnie wystarczą na wykonanie zabiegu. 


Pierwszym krokiem jaki musimy wykonać jest dokładne umycie włosów przy pomocy Deep Cleasing Shampoo. Jest to głęboko oczyszczający szampon jaki wypłucze z naszych włosów wszystkie pozostałości po kosmetykach pielęgnacyjnych. Włosy po jego użyciu są bardzo szorstkie co początkowo mnie przeraziło, ale jak się później okazało nie było się czym przejmować. Po umyciu i wysuszeniu włosów suszarką można przejść do następnego kroku. 


Następnym etapem jest nakładanie na osuszone włosy Smoothing Fluid. Tutaj najlepiej podzielić sobie włosy na kilka części i po małym paśmie nakładać dokładnie płyn. Po nałożeniu płynu na pasmo przeczesujemy je i staramy się ułożyć je do prosta i jak najmniej ruszać głową. Kiedy pokryjemy wszystkie włosy pozostawiamy je tak na ok. 30 min do wchłonięcia produktu.


Detangling Cream nakładamy w kolejnym kroku w przypadku włosów zniszczonych i wrażliwych. Następnie przeczesujemy włosy i także pozostawiamy na kilka minut


Nie spłukując wcześniejszych dwóch produktów z włosów suszymy je i przechodzimy do prostowania. Znów dzielimy sobie włosy na części i podobnie jak w przypadku nakładania fluidu prostujemy bardzo małe pasma. Każde z pasm przeciągamy prostownicą nagrzaną do 200-220 st. ok. 6-8 razy(my przeciągałyśmy 10-15).  

Po wykonaniu prostowania na całej głowie spłukujemy wszystko z głowy i na wilgotne włosy nakładamy Rehydrating Mask.  Po 5 minutach spłukujemy go z włosów i gotowe. Możemy wysuszyć włosy.


A teraz najważniejsze, czyli efekty. 



Tak jak widzicie moje włosy przed wykonaniem zabiegu bardzo lubiły się puszyć. Na zdjęciu przed tego nie widać, ale często też się kręciły i falowały. Ogólnie bez użycia prostownicy na mojej głowie panował nieład i nie dało się wyjść tak do ludzi. Zdjęcie "po" jest wykonane po umyciu włosów kilka dni po wykonaniu zabiegu. Efekt jaki uzyskałam jest rewelacyjny. Włosy w ogóle się nie puszą, są proste i odżywione. Wyglądają na zdrowe i pięknie się błyszczą. Efekt prostowania ma wypłukiwać się powoli. Mam nadzieję, że będę mogła się nim cieszyć przez jakieś 2-3 miesiące, a po tym czasie na pewno wykonam go ponownie. 



Jeśli macie problem z puszeniem i kręceniem włosów to serdecznie polecam Wam ten zabieg. My z Kasią jesteśmy z niego bardzo zadowolone i tak jak mówiłam na pewno zdecydujemy się na niego raz jeszcze. 


Pozdrawiam :)

Beata
Copyright © 2014 My beauty world , Blogger