Nawilżający kremowy mus Lirene

Nawilżający kremowy mus Lirene

Przeglądając swoje ostatnie posty stwierdziłam, że zdecydowanie za dużo piszę o kosmetykach kolorowych. Dlatego dziś przyszedł czas na coś do pielęgnacji, a konkretniej post poświęcony będzie Kremowemu musowi  Design Your Style, Lirene. Krem bardzo długo leżał w mojej szafce nietknięty i zupełnie mnie do niego nie ciągnęło. Dopiero jakiś czas temu moja skóra zrobiła się bardzo przesuszona  w tedy dostrzegłam na kartoniku napis - NAWILŻAJĄCY i postanowiłam go zacząć używać. Krem stosowałam głównie rano, ponieważ wieczorem moja pielęgnacja skupia się na antytrądzikowej. 


To co zwróciło moją uwagę po otwarciu słoiczka to bardzo ciekawa konsystencja, z którą nie miałam wcześniej do czynienia przy podobnych kosmetykach. Krem dzięki temu jest bardzo lekki i przyjemny w aplikacji. Druga rzeczą jaka przykuła moją uwagę był piękny, świeży, owocowy zapach. Tak więc już przy pierwszym otworzeniu kremu byłam bardzo zachęcona do dalszego stosowania.


Krem bardzo dobrze współpracuje z moją skórą. Po nałożeniu szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Spokojnie nadaje się do stosowania pod makijaż. Nasza skóra po aplikacji jest zmatowiona na dobre parę godzin. Skóra po jego użyciu jest miękka i delikatna.  Tak jak wspominałam na początku, kiedy zaczynałam stosować krem moja skóra potrzebowała nawilżenia. Nie zawiodłam się w tej kwestii i po jakimś tygodniu używania nie było już śladu po moim problemie. Dodatkowo krem posiada filtr SPF 15 co działa na jego korzyść :)


Skład:


A Wy jakich kremów do codziennej pielęgnacji używacie? Miałyście okazję stosować mus Lirene?

Pozdrawiam :)

Beata


Podkład nr jeden na mojej liście

Podkład nr jeden na mojej liście

W swojej makijażowej historii przetestowałam ogromną ilość podkładów w poszukiwaniu swojego ideału. Pewnie większość z Was miała podobnie. Próbowałam podkładów z przeróżnych półek cenowych i w każdym coś nie do końca mi odpowiadało. Zawsze albo nie kryl wystarczająco dobrze, albo znikała z twarzy, zdarzały się też takie, że nie było ich nawet widać po nałożeniu na twarz.  Mogłabym spokojnie napisać o nich książkę, ale dziś nie o moich podkładowych historiach tylko o kosmetyku, który jest bliski ideału. Pewnie pamiętacie jak jakiś czas temu w Rossmannie była promocja -40% na wszystkie kosmetyki kolorowe. Właśnie w tedy skusiłam się na podkład MaxFactor Facefinity All Day Flawless 3 in 1.


Co tu dużo mówić, był to mój najlepszy kosmetyczny zakup od dłuższego czasu. Odstawiłam dla niego swojego ulubionego Revlona ColorStay. Zacznijmy od koloru, tutaj zazwyczaj mam problem z wyborem. Zdecydowałam się na najjaśniejszy odcień NUDE 47, który okazał się idealny. Nie ma w nim różowych odcieni jakich osobiście bardzo nie lubię. Kolor nie utlenia się również na twarzy i nie zmienia po kilku godzinach na twarzy. 


Kolejną ważną dla mnie rzeczą jest wytrzymałość. Również w tej kwestii nie mogę nic mu zarzucić ponieważ na mojej twarzy utrzymuje się dobre 7-9 godzin. Myślę, że taki wynik zadowoli każdego. Nie podkreśla przy tym żadnych suchych skórek, a z twarzy schodzi równomiernie nie tworząc nieestetycznych plam. 


I ostatnia bardzo ważny fakt na jaki zwracam uwagę to krycie. Mamy tu do czynienia z dość mocnym kryciem. Spokojnie zakryjemy nim drobniejsze jak i średnie zaczerwienienia i niedoskonałości skóry. Przy tym podkład bardzo dobrze matowi skórę i przypudrowany potrafi wytrzymać ok. 5h bez świecenia. Podkład nie tworzy również efektu maski oraz nie zapycha skóry. 

Podkład dostępny w większości drogerii posiadających szafy MaxFactor, a jego cena to bez promocji ok 55 zł. 


Tak więc znalazłam jak na razie swój podkład idealny. Będę pewnie testować jakieś nowe, ale raczej z mojej kosmetycznej ciekawości. Jeśli szukacie trwałego podkładu o dobrym kryciu w dość przystępnej cenie to zdecydowanie Wam go polecam. Polujcie również na promocje,  które ostatnio zdarzają się dość często.

Jakie są Wasze ulubione podkłady? Może również lubicie ten z MaxFactor?

Pozdrawiam :)

Beata 
O tuszu, który nie sprostał oczekiwaniom

O tuszu, który nie sprostał oczekiwaniom

Może pamiętacie, że przed świętami kupiłam tusz Lancome Hypnose Doll Eyes. Zawsze marzyłam o tym tuszu i miałam wobec niego bardzo wysokie oczekiwania. Głównie ze względu na dobre opinie. I w końcu kiedy już miałam swój wymarzony tusz i zaczęłam go używać mój entuzjazm spadł prawie do zera. Chociaż na prawdę bardzo starałam się z nim polubić to nie jest to niestety możliwe. 


Sama nazwa tuszu mówi nam, że rzęsy powinny wyglądać jak te lalek. Spodziewałam się tu pięknego rozdzielenia, wydłużenia i podkręcenia. Oczekiwania wydają mi się dość realne i nie są zbytnio wygórowane ponieważ zdarzało się, że uzyskiwałam taki efekt innymi tuszami(np. słynny zielony Wibo). Efekt po użyciu maskary Hypnose - przeciętny, bardzo przeciętny... 


Tak jak widzicie rzęsy nie są zbyt podkręcone, często się też sklejają co bardzo mnie denerwuje, a wydłużenia i pogrubienia nie zobserwowalam. Maskara oczywiście nie osypuje się, na rzęsach utrzymuje się cały dzień i ma bardzo intensywny czarny kolor. Plusem jest też bardzo ładny zapach. I na tym kończą się zalety tego tuszu. Jak dla mnie to trochę mało jak za cenę ponad 100 zł. 


Jakie są Wasze ulubione tusze do rzęs? Macie swój ideał? 

Pozdrawiam :)

Beata
Błysk po raz kolejny

Błysk po raz kolejny

Od jakiegoś czasu na moich paznokciach dość często króluje błysk i różnego rodzaju brokatowe lakiery. Sama nie wiem czym spowodowane jest moje upodobanie do takich błyskotek, ale zdecydowanie odpowiada mi taka wersja manicure. Nie straszne mi nawet zmywanie tych wariacji :) I w taki też sposób nie tak dawno na moich paznokciach wylądowały dwa lakiery, których połączenie tak mi się spodobało, że postanowiłam Wam je pokazać. A mowa tutaj o lakierze Orly w kolorze Chocolate Martini i Golden Rose z serii Jolly Jewels w odcieniu 103. Paznokcie pomalowałam lakierem Orly i pokryłam je jedną warstwą lakieru Golden Rose dla uzyskania delikatnego, ale widocznego efektu. 










Zmieniłam również ostatnio trochę kształt paznokci. Podoba mi się bardziej niż dotychczasowy jednak paznokcie zaczęły mi się strasznie łamać. I stąd też moje pytanie czy nie znacie jakiejś dobrej odżywki, która poradziłaby sobie z tym problemem? Oczywiście oprócz 8w1 i diamentowej, bo te znam i chciałabym wypróbować czegoś innego.

Pozdrawiam :)

Beata
Bahama Mama, czyli mój nowy ulubieniec

Bahama Mama, czyli mój nowy ulubieniec

Wraz z początkiem tygodnia udało mi się dołapać w końcu trochę wolnego czasu i postanowiłam przygotować dla Was post o bronzerze, który skradł moje serce. Kiedy Marionnaud ogłosił wyprzedaż postanowiłam się wybrać na poszukiwanie jakiś ciekawych okazji. Co prawda na półce wyprzedażowej nie znalazłam nic co szczególnie by mnie zainteresowało, ale zaglądnęłam do szafy The Balm. Od jakiegoś czasu poszukiwałam bronzera idealnego i mając na uwadze bardzo dobre opinie o produkcie The Balm skusiłam się na ich produkt o zachęcającej nazwie Bahama Mama. 


To co najbardziej urzekło mnie w tym produkcie to kolor. Odcień brązu jest idealny nie jest za jasny, ani za ciemny i bez jakichkolwiek rudych i pomarańczowych odcieni . Dodatkowo nie ma w sobie żadnych drobinek - czysty mat. Jest bardzo dobrze napigmentowany. Po pierwszym użyciu stwierdziłam, że aż za bardzo :P Bo przyzwyczajona do swojego starego bronzera zaaplikowałam go dość ciężką ręką i przeraziłam się intensywnością. Jednak już przy kolejnych aplikacjach nie miałam problemów z nałożeniem odpowiedniej ilości. Kosmetyk bardzo ładnie się rozciera i nie tworzy nieestetycznych plam. Na twarzy trzyma się oczywiście cały dzień i nie ściera. 


Nie wiem jak Wy ale ja bardzo lubię opakowania kosmetyków The Balm. Są bardzo oryginalne i zdecydowanie wyróżniają się spośród innych. Są przy tym solidnie wykonane więc dla mnie jest to kolejna zaleta. Jesli chodzi o cenę to bronzer kosztuje 51 zł i jest dostępny w perfumeriach Marionnaud.



Jeśli kiedyś zastanawiałyście się nad zakupem tego kosmetyku i miałyście wątpliwości to zdecydowanie niepotrzebnie. Ja widzę same jego zalety i używanie go to czysta przyjemność. 

Jakie są Wasze ulubione bronzery? Może też lubicie Bahama Mama? :)

Pozdrawiam :)

Beata 

Paczka niespodzianka

Paczka niespodzianka

Witajcie :)
Na początku muszę usprawiedliwić się ze swojej nieobecności w ostatnim czasie i z góry przeprosić za to, że przez przyszłe dwa tygodnie posty będą pojawiać się najprawdopodobniej trochę rzadziej. Tak jak pewnie część z Was dopadła mnie sesja i jeszcze pisanie pracy licencjackiej. Dlatego też zdecydowanie cierpię na brak czasu. Dodatkowo, kiedy wracam do domu światło nie pozwala mi już na zrobienie przyzwoitych zdjęć( muszę w końcu pomyśleć nad jakimś oświetleniem). Tak więc mam nadzieję, że wybaczycie mi tą chwilową nieobecność. W zamian postaram się Wam jakoś to wynagrodzić :)

Dziś chciałam bardzo krótko pokazać Wam paczkę jaką otrzymałam od Ani KLIK :) Jakiś czas temu napisała do mnie, że zostawiłam na jej blogu okrągły komentarz i ma dla mnie niespodziankę. I faktycznie paczka była ogromną niespodzianką, ponieważ nie spodziewałam się takiej ilości kosmetyków. Aniu jeszcze raz serdecznie Ci dziękuję :)


Prawda, że paczka jest genialna? :) Mam jeszcze do Was pytanie, który kosmetyk interesuje Was najbardziej? W tedy postaram się pokazać Wam go w pierwszej kolejności.

Pozdrawiam :)

Beata
Reverse french manicure po mojemu

Reverse french manicure po mojemu

Do odwróconego francuskiego manicure zabierałam się już od jakiegoś czasu, ale nie wiedziałam czy uda mi się taka wariacja na paznokciach. Niby wszystko wygląda bardzo prosto, ale przyznam trochę się namęczyłam przy jego robieniu. Starałam się wykonać wszystko najbardziej precyzyjnie jak tylko umiałam jednak nie zawsze mi to wychodziło. Tak czy inaczej chciałam pokazać Wam to co nosiłam dumnie przez ostatnie kilka dni na paznokciach :)










 Do wykonania tego manicure użyłam lakieru Essie -Velvet Voyeur oraz złotego Orly -  Luxe

Co myślicie o takim manicure? Podoba się wam, czy raczej wolicie jeden kolor na paznokciach?

Pozdrawiam :)

Beata
Kosmetyczne odkrycie niekosmetycznej marki

Kosmetyczne odkrycie niekosmetycznej marki

Będąc niedawno w Tesco natrafiłam w dziale F&F na stoisko z kosmetykami, które były na dodatek przecenione. Na półce można było znaleźć podkłady, tusze do rzęs, błyszczyki, kredki do ust i szminki. Mnie zainteresowały te ostatnie. Stwierdziłam, że za sumę 12,50 warto przetestować coś nowego. Niestety wybór kolorów był marny, a właściwie żaden bo dostępny był tylko jedne odcień - Promise. Nie do końca byłam do niego przekonana, ale w końcu skusiłam się i zupełnie nie żałuję tej decyzji. 


Jest to piękny malinowy odcień. Szminka ma satynowe wykończenie i jest bardzo miękka. Dobrze się aplikuje, nie wysusza ust oraz nie podkreśla suchych skórek. Jednak najbardziej zaskoczyła mnie jej trwałość. Na ustach utrzymuje się dobre kilka godzin, a przy tym nie zbiera się w załamaniu. Czego więc chcieć więcej?! :) 



U mnie ta szminka sprawdziła się idealnie i bardzo chętnie maluje nią usta. Wydaje się być dobrym wyborem za taką cenę. 
Używałyście kiedyś kosmetyków F&F? Ja jak na razie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i jestem ciekawa czy inne produkty są godne uwagi :)

Pozdrawiam :)

Beata 
Uzupełnianie zakończone pozytywnie

Uzupełnianie zakończone pozytywnie

Jeśli ktoś śledzi mojego bloga to wie, że od jakiegoś czasu uzupełniałam paletkę z Inglota. Nie powiem, zajęło mi to trochę czasu, ale w końcu każde miejsce jest zapełnione. W zanadrzu czeka już kolejna pusta dziesiątka, więc kolekcjonowanie się jeszcze nie skończyło :) Zdecydowanie dużo łatwiej jest wydać co jakiś czas 10 zł na pojedynczy cień  niż większą sumę na paletkę typu Naked, która swoją drogą też bardzo mnie kusi. Większością z tych cieni wykonuje swój dzienny makijaż, tak więc towarzyszą mi każdego dnia. Wydaje mi się, że nie ma potrzeby rozpisywania się o trwałości i pigmentacji bo każdy wie jakie są cienie Inglota. Ja osobiście jestem z nich bardzo zadowolona, a używanie ich to dla mnie sama przyjemność. 














Co sądzicie o paletkach na wkłady wymienne? Wolicie same dobierać sobie zestaw cieni, czy raczej stawiacie na gotowe zestawy? 

Pozdrawiam :)

Beata 
Copyright © 2014 My beauty world , Blogger