piątek, 28 września 2012

Nadchodzący weekend

Witajcie :)

Nie wiem jak Was, ale mnie dziś obudziło piękne słońce. Taka pobudka zdecydowanie nastraja pozytywnie na cały dzień i nadchodzący weekend. A planów na te dni mam sporo. Dziś muszę dokończyć pierwszy rozdział pracy licencjackiej. Ściągałam to najdłużej jak tylko się dało, ale w końcu trzeba się za to zabrać. Wieczorem fitness, żeby mięśnie się nie zastały. Jutro szkoła. A najprzyjemniejsza część weekendu będzie w niedziele i myślę, że ona będzie też Was interesować. Chodzi o pewne spotkanie, o którym opowiem wam w poniedziałek :) Tak więc jak widzicie moje plany weekendowe są całkiem napięte i nie uda się odpocząć przed rozpoczynającym się w poniedziałek nowym rokiem akademickim. 
A teraz zajadam śniadanko popijając świeżo robionym soczkiem marchewkowo-jabłkowo-bananowym (mniamm), przeglądam Wasze blogi i za chwile zabieram się za tą nieszczęsną prace licencjacką. Życzcie mi powodzenia w pisaniu :D



Pozdrawiam gorąco :)

Beata 

środa, 26 września 2012

Wymiankowy tusz Clinique

Jakiś czas temu wspominałam o Douglasowej akcji wymieniania tuszy. Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej promocji, więc i ja udałam się do perfumerii z starym wyschniętym tuszem i otrzymałam miniaturkę tuszu Clinique. W momencie, w którym byłam w Douglasie do wyboru miałam jeszcze wszystkie tusze. Po namysłach zdecydowałam się na tusz High Lengths. Głównie przekonała mnie do niego dziwna wygięta szczoteczka :)


Opis producenta:

Nowy aplikator Clinique dostosowuje się do naturalnego kształtu rzęs pozwalając, aby specjalny grzebyk, składający się z trzech rzędów ząbków, rozczesywał je dokładnie już od nasady. Pomysłowy aplikator pokrywa równomiernie rzęsy dpowiednią ilością tuszu. Dzięki temu oczy wyglądają na większe i pełne energii. Druga strona aplikatora zawsze pozostaje zielona, dzięki czemu wiadomo, którą stroną nakładać tusz. Ponadto kwas hialuronowy, pantenol i pantetyna pomagają zachować zdrowe i elastyczne rzęsy.


Tak jak pisałam wcześniej do wyboru tego tuszu przekonała mnie szczoteczka. Dodatkowo miał on dzięki niej działać jak zalotka- tak przynajmniej zapewniała mnie Pani ekspedientka. Więc byłam dodatkowo zaciekawiona. Przyznam szczerze, że aplikacja tego tuszu jest dla mnie trochę dziwna. Nie mogę zupełnie przyzwyczaić się do tego kształtu szczoteczki. I o ile z  wytuszowaniem górnych rzęs sobie jakoś radzę to do dolnych nie wiem jak się zabrać. Być może to tylko moje odczucia i po prostu jestem jakąś niezdarą, ale pomimo kilkakrotnego używania nic w tym temacie się nie zmieniło.


Jeśli chodzi o efekty... Tusz odrobinę wydłuża rzęsy i w niewielkim stopniu je unosi. Nie jest to co prawda efekt zalotki, ale coś z naszymi rzęsami robi. Dodatkowy plus- nie skleja rzęs. A tego trochę sie bałam ze względu na szczoteczkę. Tusz nie kruszy się, nie osypuje i nie tworzy efektu pandy. Wytrzymuje na rzęsach cały dzień w nienaruszonym stanie. Wydaje mi się, że będzie on odpowiedni dla osób o perfekcyjnie długich rzęsach, lub lubiących delikatny efekt bo taki właśnie uzyskujemy.


Cena regularna pełnowymiarowego opakowania to ok. 100 zł co wydaje mi się dość sporą kwotą za kosmetyk, który nie robi wielkiego WOW na rzęsach. Dlatego wydaje mi się, że nie skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

A Wy skorzystałyście z promocji Douglasa i wymieniłyście tusze? Jakie są wasze opinie?

Pozdrawiam :)

beaaatka21

niedziela, 23 września 2012

Wzorniki do lakierów

Każdy chyba zna wzorniki do lakierów. Często widzimy je przy stoiskach z lakierami do paznokci. Mają za zadanie prezentować kolory lakierów, które jak wiecie czasem mijają się z rzeczywistością i w buteleczce wyglądają zupełnie inaczej niż na paznokciach. Ja od jakiegoś czasu planowałam zakup takich właśnie wzorników. Z allegro nigdy nie chciało mi się ich zamawiać, więc kiedy zobaczyłam je w sklepie od razu wylądowały w moim koszyku. Cena jednego to 1,5. Oczywiście niedługo po zakupie uwieczniłam na nich swoje lakiery, przy okazji zrobiłam w nich mały porządek i wyrzuciłam wszystkie stare i zaschnięte.


Moje lakiery zmieściły się na dwóch wzornikach. Czyli łatwo policzyć jest ich 40, ponieważ jeden zwornik mieści 20 okazów. Pierwszy wzornik, który widzicie poniżej jest zdecydowanie moim ulubionym, a to z racji palety barw i przechodzenia kolorów.


Wzornik nr 2 nie prezentuje się już tak okazale jak pierwszy. Wszytko z innej parafii, ale nic na to nie mogłam poradzić. I tak nieźle się nagłówkowałam w jakiej kolejności go pomalować.




W ramach ubezpieczenia kupiłam jeszcze jeden wzornik na nowe nabytki. Co prawda takich na chwilę obecną nie planuję, ale kiedyś i tak się przyda. Na razie pozostaje jednak pusty :)



Uważam, że takie wzorniki to bardzo fajna sprawa. Przede wszystkim widzimy właśnie dokładnie jak prezentuje sie dany kolor. Jeśli lubimy dobierać lakiery do strojów to również jest to bardzo praktyczne. Zawsze można dołożyć wzornik do ubrania i stworzyć idealny zestaw. Takie wzorniki można również zabierać ze sobą na zakupy i w tedy mamy pewność, że nie powtórzy się nam żaden odcień lakieru. Ja widzę więc same plusy.
A co Wy myślicie o takim lakierowym rozwiązaniu?

Pozdrawiam :)

beaaatka21

sobota, 22 września 2012

So so sweet, czyli wyróżnienia So Sweet Blog Award

Ostatnie dni przysporzyły mi wiele uśmiechu i radości, a to wszystko dzięki wyróżnieniom jakie otrzymałam. Mowa tu oczywiście o So Sweet Blog Award. W swoich nominacjach wspomniały o mnie:

Agnieszka czyli Zielone Serduszko
Natalia z bloga Moje kosmetyki by N
Wiola czyli Lady Summer
Iwonka zwana Strawberry
Agata i Ola z bloga Make up lista


Każdej z Was serdeczne dziękuję za wyróżnienie jest mi z tego powodu bardzo miło. Nie ukrywam, że ja również bardzo chętnie zaglądam na Wasze blogi, ale tego mogłyście się juz chyba domyślić :)



Zabawa polega na nominacji 5,10 lub 15 blogów,które chcemy szczególnie wyróżnić,lubimy je odwiedzać.

W ostatnim czasie rzadko odpowiadałam na różnego rodzaju tag-i ale to zwykły tag nie jest, wiec z miłą chęcią przyznam wyróżnienia :)
Nie przedłużając przechodzę do nominacji:

Ola z bloga http://aleksandra-makijaz.blogspot.com/ - Ole miałam okazję poznać osobiście z czego bardzo się cieszę. Jest prześliczna a jej makijaże wspaniałe. Zachwycam się każdym z nich bez wyjątku. No i Olcia ma wspaniałe rodzeństwo, które mam nadzieję ode mnie ucałuje :)

Aliss z bloga http://trocheszalenstwa.blogspot.com/ - która teraz jest chyba na jakimś blogowym urlopie i trzeba ją przyprowadzić do porządku. Jestem ogromną fanką jej rzęs i uwielbiam czytać każdy jej post z którego dowiaduje się czegoś nowego.

Ola z bloga http://kameleonworld.blogspot.com/ - dość niedawno zaczęła swoją blogową przygodę, ale pędzi jak burza. Ola znana jest z kosmetycznego dopieszczania swoich koleżanek :D

Daggi z bloga http://daggisway.blogspot.com/ - kto jeszcze nie zna tego adresu niech lepiej od razu go daje do zakładek! Posiadaczka najpiękniejszych nóg w blogowym świecie. Jej stylizacje są genialne i rozpływam się zawsze nad każda z nich.

Kamila z bloga http://xoiknowyoulovemexo.blogspot.com/ - kolejna poznana osobiście blogerka. Zawsze z miłą chęcią zaglądam na jej bloga. Uchroniła mnie już przed niejednym niewypałem kosmetycznym :)

Marti z bloga http://beautyandmac.blogspot.com/ - uwielbiam jej MAC-owe i Pandorowe obsesje. Co prawda jej kolekcja kosmetyków powoduje u mnie lekką zazdrość, ale i tak uwielbiam ją odwiedzać :)

Paula z bloga http://za-wysoko.blogspot.com/ - jej blog kocham za subtelność i wyczucie stylu. Wszytko jest na nim tak pięknie dograne, że aż miło czyta się posty. Poza tym ma piękne paznokcie, na których każdy lakier wygląda rewelacyjnie.

Dominika z bloga http://wyznania-kosmetykoholiczki.blogspot.com/ - Flomarowa dilerka w blogowym świecie co chwila kusząca jakimiś promocjami. Jej posty lubię za różnorodność, więc nie musze dodawać że często do niej zaglądam

Kasia z bloga http://kasiulkowy.blogspot.com/ - mega sympatyczna osoba z którą mam dość dużo wspólnego. No może oprócz wielkiej garderoby, która mieści te wszystkie jej ubrania

Oliwia z bloga http://perfect-beauty-blogg.blogspot.com/ - nie mogłabym o niej zapomnieć. Posiada najpiękniejsze usta i włosy pod słońcem, a jej blog jest bardzo stylowy. Uwielbiam każdy jej makijaż i zawsze podziwiam jej urodę :)


Kolejność typowania zupełnie przypadkowa. Mogłabym wymieniać Wasze blogi bez końca, ponieważ jest jeszcze wiele takich na które bardzo lubię i często zaglądam. Jednak wtedy ten post miałby chyba z kilometr i nikt by nawet go nie przeczytał :)

Pozdrawiam

beaaatka21

czwartek, 20 września 2012

Piękna czerwień firmy Diadem

Bohaterem dzisiejszego posta będzie czerwony lakier nieznanej mi dotąd firmy DIADEM. O samej firmie dowiedziałam się na spotkaniu blogerek, gdzie właśnie Pani Kasia przybyła do nas z upominkami oraz przybliżyła nam trochę markę Diadem. W paczce  znalazło się kilka kosmetyków i w tym właśnie lakier w pięknym czerwonym kolorze. A jak wiadomo czerwonego lakieru nigdy za wiele :)


Pani Kasia najbardziej zachwalała nam lakier. Mówiła, że jest to perełka w produktach jakie oferują, więc właśnie tego lakieru byłam najbardziej ciekawa. Oto zapewnienia producenta:
  •  Hipoalergiczny. 
  •  Nie zawiera toulenu, żywicy formaldehydowej, DBP, kamfory. 
  •  Łatwo się rozprowadza, tworząc jednolitą powierzchnię bez smug. 
  •  Optymalna trwałość. 
  •  Odporny na uderzenia dzięki zawartym molekułom. 
  •  Krótki czas schnięcia. 
  •  Równomierne starzenie się.




Najważniejsze, zapewnienia się sprawdziły! Przede wszystkim lakier genialnie się rozprowadza. Nie powstają żadne smugi, a po wyschnięciu nie tworzą się bąbelki powietrza. Jedna warstwa na prawdę bardzo dobrze kryje i nie widać żadnych prześwitów. Ja jednak paznokcie pociągnęłam dwa razy, ale to raczej z przyzwyczajenia. Wydaje mi się, że lakiery lepiej oddają kolory jeśli są pomalowane dwa razy. Trwałość- u mnie 3 dni bez uszkodzeń. Pod koniec zaczyna się delikatnie ścierać na końcach. Jak dla mnie taka trwałość jest idealna bo lubię często zmieniać kolory. Kolor jaki otrzymałam to 80. Lubię taki odcień czerwieni, więc często będzie gościł na moich paznokciach. Gama kolorystyczna lakierów jest bogata i każdy może znaleźć coś dla siebie. Kolejny plus to połysk, nie wszystkie lakiery jakie posiadam się tak ładnie błyszczą. I nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam lśniące paznokcie.Należy zwrócić uwagę na skład lakieru, a konkretniej składniki jakie się w nim nie znajdują- następna zaleta :)
Cena lakieru to 11,90.


A tutaj piękna czerwień na paznokciach:





Ja jestem bardzo zadowolona z tego lakieru i myślę, że moja kolekcja wzbogaci się jeszcze o kilka odcieni tej firmy.

Co Wy myślicie o tym lakierze? Słyszałyście o firmie Diadem?

Pozdrawiam :)

beaaatka21


wtorek, 18 września 2012

Douglas-Box-of-Beauty

Od dziś można zamawiać wrześniowe pudełko Douglas Box of Beauty. Ja zupełnie zapomniałam, że to właśnie dziś wypada ten dzień i dopiero rano zostałam oświecona. Z wielką ciekawością weszłam na stronę Douglasa i kiedy zobaczyłam produkty moje zainteresowanie wrześniowym pudełkiem zmalało prawie do zera. Sami zobaczcie co zawiera pudełko w tym miesiącu: 


Jak dla mnie za cenę 53,5(40 zł + 13,5 zł przesyłka) powinniśmy oczekiwać czegoś więcej. Teoretycznie jest produkt pełnowymiarowy, ale nie jest on czymś z wysokiej pułki i ze względu na który musiałabym mieć to pudełko. Pozostałe próbki... zainteresowało mnie jedynie serum Clinique(opakowanie 30ml kosztuje 265 zł a w pudełku znajduję się próbka 15ml). Tylko, że ja akurat nie mam problemów z przebarwieniami, więc byłoby dla mnie bezużyteczne. Pozostałe kosmetyki nie wzbudzają mojego zainteresowania już zupełnie.
Ja w tym miesiącu podziękuję za to pudełeczko i liczę, że w przyszłym znajdę w nim coś dla siebie i w tedy z miłą chęcią je zamówię. 

Co Wy myślicie o zawartości? Skusicie się na wrześniowe pudełeczko?

Pozdrawiam :)

beaaatka21

poniedziałek, 17 września 2012

Reipinol'a Strawberry Mask

W ostatnim czasie dość często na mojej twarzy lądują maseczki truskawkowe. Mowa tu głównie o tej maseczce, która podbiła moje serce. W zeszłym tygodniu w paczce od Oli znalazła się maska firmy Reipinol'a i właśnie dziś przyszła kolej na jej użycie. Tak więc na świeżo dzielę się z wami wrażeniami po jej zastosowaniu.


W opakowaniu znajduje się jeden bawełniany płat bardzo głęboko nasączony w substancje mające odżywić naszą twarz. Taką maskę zakładamy na twarz na 20 min dbając o to żeby bobrze przylegała do skóry. Po zdjęciu resztki substancji wcieramy w twarz.


Taka maska zdecydowanie uniemożliwia ruchy, więc jeśli macie nadzieję ja założyć i wykonywać jakieś prace to zapomnijcie o tym. Po jej nałożeniu najlepiej usiąść w pozycji półleżącej i relaksować się w dowolny sposób :)


Dla zainteresowanych skład i opis znajdujący się na opakowaniu: 


I w końcu czas na efekty jakie zauważyłam po 20 minutach trzymania maski na twarzy. Główny i najbardziej widoczny plus tej maski to bardzo dobrze nawilżona i odżywiona skóra, która naprawdę wyglądała dużo ładniej niż przed położeniem maseczki. I tym mnie już kupuję :P Dodatkowo skóra jest delikatna i przyjemna w dotyku. Maska w małym stopniu redukuje zaczerwienienia na twarzy, niestety kosztem błyszczenia się więc konieczny jest krem matujący. Otwierając opakowanie liczyłam na piękny truskawkowy zapach, ale niestety takowego nie poczułam. Tzn jako tako coś podobnego do truskawki czuć, ale nie jest to intensywny zapach. Dlatego to jest dla mnie minusem, chociaż oczywiście najważniejsze są efekty, które mnie zadowalają.


Co myślicie o maseczkach w formie takich bawełnianych płatów? Lubicie je czy jednak wolicie inne formy? 

Pozdrawiam :)

beaaatka21

piątek, 14 września 2012

Dwie Douglasowe nowinki

Dziś Douglas obfituje w dobre informacje. Z samego rana przyszedł do mnie mail z informacją, że od dnia dzisiejszego w perfumeriach można wymienić swój stary tusz do rzęs na próbkę tuszu Cliniqe. Do wyboru są trzy wersje tuszu, także każdy znajdzie coś dla siebie. Według obietnicy próbka powinna starczyć na 28 dni, czyli wystarczająco, żeby wyrobić sobie opinię o produkcie. Z tego co pamiętam to ta promocja często była organizowana z Sephorze, a tym razem zawitała też i do Douglasa. Dla mnie to nawet lepiej bo akurat S w moim mieście niestety nie ma. 


Kolejna informacja: już we wtorek na stronie Douglasa będzie można zamówić koleją edycję pudełeczka Box of Beauty. Ja osobiście nie wiem jeszcze czy się na nie zdecyduję, ale chętnie we wtorek zaglądnę na stronę i zobaczę co przygotowali w tym miesiącu :)

Wybieracie się do Douglasa wymienić stary tusz? Ja zawitam tam w weekend i mam nadzieję, że jeszcze zastanę tą promocję. Na którą wersję tuszu się zdecydujecie?

Pozdrawiam :)

beaaatka21



środa, 12 września 2012

Essie, Eternal Optimist

O lakierze Essie marzyłam od bardzo, bardzo dawna. No bo która lakieromaniaczka nie chciałaby mieć w swoich zbiorach choć jednego cudeńka tej firmy. Z racji, że w moim mieście mam ograniczony dostęp do lakierów tej firmy zakup trochę się odciągał. Wiem, że zawsze można zamówić przez internet ale to już nie to samo. Pierwszy kolor zdecydowanie chciałam wybrać osobiście. Tak też w zeszły weekend nadarzyła się idealna okazja do zakupu, kiedy stanęłam przed szafą Essie w SP. Myślałam, że dostanę oczopląsu od tych wszystkich pięknych kolorów jakie były dostępne. Co tu dużo mówić spędziłam przed tą szafą dobre kilkadziesiąt minut. Ale w końcu wybrałam kolor idealny! Odcień Eternal Optimist, czyli mleczny blady róż. Od momentu jego zakupu jestem nim oczarowania stąd też duża ilość zdjęć w dzisiejszym poście. Musicie mi to jednak wybaczyć, ale aż miło się go fotografowało :)










I jak Wam się podoba ten kolor? Lubicie lakiery Essie? Ja powoli zaczynam czuć uzależnienie i boję się, że skończy się to źle dla mojego portfela :P

Ps. Wybaczcie, że środkowy paznokieć jest taki nierówny i krótki w porównaniu do pozostałych, ale niestety niedawno się złamał i cały czas próbuje dogonić swoich braci :)

Pozdrawiam

beaaatka21

wtorek, 11 września 2012

Śląskie spotkanie blogerek

Tak jak możecie domyślić się po tytule dzisiejszy post związany będzie własnie z tym wydarzeniem. Dla tych osób, które jeszcze nie wiedzą w niedzielne popołudnie w Katowickim Kredensie odbyło sie spotkanie urodowych blogerek z Katowic i okolic. Ja zdecydowanie zaliczałam się do grupy "okolic". Moja wycieczka na to spotkanie rozpoczęła się już w sobotę rano, a do domu dotarłam wczoraj popołudniu. Tak więc dopiero dziś wracam do świata żywych i dlatego też byłam kilka dni nieobecna w blogowym świecie.
Wracając do samego spotkania... Co tu się dużo rozpisywać: Było genialne! To oczywiście za sprawą wspaniałych organizatorek, które wszystko zapięły na ostatni guzik i włoży w zorganizowanie tego dnia wiele serca. A mowa oczywiście o Matlenie, Redhead, craving for beautyIwillbethereonly4U.

To zdjęcie pochodzi z kradzieży i mam nadzieję, że właścicielka mi to wybaczy :) 
Tak jak widzicie było nas SPORO bo aż 40. Rozpoznajecie kogoś? 


Było dużo uśmiechu, mnóstwo rozmów, zdjęć, niespodzianek i prezentów. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy i czas wracać do rzeczywistości. Mam jednak nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie w tym gronie. 

Pozdrawiam :)

beaaatka21

piątek, 7 września 2012

Makijaż w odcieniu zieleni

W ostatnim czasie moją kolekcje cieni wzbogaciła się o kilka zielonych okazów. Sama od siebie raczej  nie zdecydowałabym się na zakup takich kolorów jednak przy bliższym poznaniu się z nimi muszę przyznać, że polubiłam ten kolor na powiekach. Stąd też dzisiejszy makijaż właśnie w tych odcieniach. Powstał dość spontanicznie, ale wydaje mi się że nie wyszedł najgorzej. 
Zapraszam do oglądania :)









Do wykonania makijażu użyłam:

Cienia Catrice w odcieniu 020
Cienia Paese w odcieniu 903
Cienia z paletki Sleek
Kredki Paese w odcieniu 8
Eyelinera Wibo
Tuszu Wibo


Co sądzicie o makijażach w zielonych odcieniach? :) Lubicie takie kolory?

Ps. Ja już juro jadę do Katowic, żeby w niedzielę iść się na spotkanie blogerek. Może któraś z Was również się wybiera na to spotkanie?

Pozdrawiam 

beaaatka21


czwartek, 6 września 2012

KOBO Celebrity Lips

Jakiś czas temu w poście z zakupami pokazywałam szminkę KOBO, którą udało mu się kupić na promocji w Naturze za 10 złotych. Kilka osób prosiło o pokazanie jej z bliska także dziś spełniam Wasze życzenia. Zazwyczaj na moich ustach gościły szminki nude lub takie o delikatnych, naturalnych kolorach. Dopiero tego lata zaczęłam przekonywać się do mocniejszych i odważniejszych kolorów. Dlatego też kiedy zobaczyłam w Naturze tą szminkę nie mogłam jej nie kupić.


Kolor jaki posiadam to 307 Wild at heart i jest to bardzo ciemny róż. 


Szminka ma satynowe wykończenie. Na ustach nie jest matowa, lecz ma delikatny połysk. Nie znajdziemy w niej żadnych drobinek co jest dla mnie zdecydowanym plusem. Jest twarda i bardzo dobrze się ją aplikuje. Kolor jest bardzo intensywny i trwały. Na ustach szminka utrzymuję się dobrych kilka godzin. Co ważne nie roluje się i nie zbiera w kącikach. Kolor schodzi równomiernie, dzięki czemu nie musimy obawiać się nieestetycznych plam na ustach. 


Jak podoba się Wam ten kolor?


W ostatnim czasie dostaje zdecydowanie za dużo prezentów i czuje się z tego powodu bardzo rozpieszczona. Muszę uważać, żeby się do tego nie przyzwyczaić :P Dziś z okazji imienin dostałam prezent od Oliwii, którego w ogóle się nie spodziewałam. Tym bardziej sprawił mi ogromną radość i cały ranek uśmiechałam się jak głupia :)


Jestem ciekawa jakie kolory na ustach preferujecie? Wolicie ciemniejsze barwy czy raczej stawiacie na odcienie nude?

Pozdrawiam :)

beaaatka21

wtorek, 4 września 2012

Dwie historie, dwie paczki

W dzisiejszym poście powinnam Was chyba ostrzec przed tym co piszecie w internecie.

 Ja zupełnie nieświadoma pozostawiłam kilka dni temu komentarz pod postem na blogu jednej z Was(osoba o której mówię powinna w tym momencie już się domyślić o co chodzi). Post dotyczył kamieni brązujących MeMeMe. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze chciałam mieć te kamyczki w swojej kolekcji. Nie musiałam długo czekać jak Natalia napisała do mnie, że chętnie mi wyśle kilka do przetestowania. Porozmawiałyśmy, wymieniłyśmy się adresami i skończyło się na tym, że otrzymam kilka kamyczków z czego byłam bardzo szczęśliwa. Ale tu nie kończy się jeszcze ta historia. Dziś otrzymałam paczuszkę właśnie od Natalii i oczywiście szok. Byłam przygotowana na 2-3 kamyczki, a tam aż 5 pięknych złotych kamyków i żeby nie było za mało niespodzianek to jeszcze wrzuciła do paczki pigment z KOBO i lakier Catrice w przecudownym kolorze , który za chwile wyląduje na moich paznokciach. I ja się pytam gdzie tu umiar?! Oj zemsta będzie słodka :D

Tutaj adres do sprawczyni:  http://moje-kosmetyki-byn.blogspot.com/
Pozwalam Wam w ramach zemsty tłocznie nawiedzać jej bloga i spamować co się da :)




Ale to nie koniec dzisiejszych historii. Dotarła do mnie bowiem i druga przesyłka od Oli, którą poznałam  dość niedawno w blogowym świecie. Postanowiłyśmy wymienić się kosmetykami, a właściwie Ola chciała wysłać kosmetyki mi no ale tak głupio brać i nie dać nic w zamian. I tak powstał pomysł na zrobienie paczek niespodzianek. I ja naiwna myślałam, że dostane kilka kosmetyków... Kiedy wzięłam do rąk tę paczkę to wiedziałam, że otworzenie jej może skończyć się głębokim szokiem i uwierzcie mi nie myliłam się. W pudełeczku znalazły się chyba wszystkie możliwe kosmetyki(w sumie nie tylko kosmetyki bo jeszcze prześliczna bransoletka i coś słodkiego) zapakowane tak uroczo, że aż szkoda było wszystko odpakowywać. Otwierałam po kolei wszystko, oglądałam, macałam, wąchałam i zachwycałam się za każdym razem. W paczce znalazły się kosmetyki, które do dawna chciałam przetestować, nie ma tam prawie nic z czym miałabym kiedykolwiek styczność. Co bardzo mnie cieszy bo uwielbiam testować nowe rzeczy. Patrzę na tą górę kosmetyków i nie mogę się nadziwić, że to wszytko moje. Ola idealnie trafiła w moje upodobania kosmetyczne.

Czas na adres nie znającej umiaru Oli: http://kameleonworld.blogspot.com/
Spamujcie do woli niech ma nauczkę za tak gigantyczną paczkę :D


Gorąco dziękuję dziewczynom za tak wspaniałe paczki!!! Sprawiły mi ogromną radość i zdecydowanie poprawiły o 100% humor dzisiejszego dnia. 
 Teraz czeka mnie ciężkie zadanie bo kolej na mnie  i muszę wybrać dla nich same wspaniałości i wysłać jak najszybciej:) 

Pozdrawiam 

beaaatka21

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...