wtorek, 31 lipca 2012

Adorebox - nowe pudełeczko na naszym rynku

Ostatnio na Twitterze przybył mi nowy obserwujący jakim okazała się być strona Odkrywaj Piękno. Po tym jak zobaczyłam w awatarze zdjęcie czarnego pudełeczka postanowiłam sprawdzić co to takiego i zawitałam na ich stronę. Tak jak podejrzewałam jest to kolejna subskrypcja pudełeczka tym razem o chyba najwyższej cenie jaką widziałam, bo kosztuje aż 69 zł (jest też możliwa oszczędność i zamówienie subskrypcji na pół roku - zapłacimy w tedy 54zł). Jeśli chodzi o mnie to cena od razu mnie odrzuciła. 

No ale co dostaniemy za to 69zł? Standardowo 4-5 produktów o zmniejszonych pojemnościach, czyli szału nie ma jak za takie pieniądze. Dodatkowo jak widzę na zdjęciu promocyjnym same 1 lub 2 ml próbki perfum i mam wizję, że jeden kosmetyk z tych 5(w lepszej wersji zdarzeń) to perfumy to jakoś nie wpływa to na mnie pozytywnie. Przeszukując internet w poszukiwaniu jakiś informacji "z zewnątrz" trafiłam na zagraniczne blogi(chyba litewskie) i znalazłam fotorelację zawartości. Tam prezentuje się ona np. tak:

Zdjęcie zapożyczone z bloga:  http://fillthecity.blogspot.com/

Źle nie jest, ale jakiejś specjalnej rewelacji też nie ma. Nie zmienia to faktu, że chętnie zobaczyłabym jaka będzie zawartość pudełeczka w Polsce. Tylko to 69 zł... ehh

Dla zainteresowanych adres: http://www.odkrywajpiekno.pl/pl/

Jestem ciekawa Waszych opinii o tej nowej subskrypcji. Może już dawno o niej  słyszałyście i tylko ja jestem taka niedoinformowana. Skusicie się na nowe pudełeczko?

Pozdrawiam :)

beaaatka21

poniedziałek, 30 lipca 2012

Akcja paznokcie - reaktywacja

Dziś przychodzę z smutna wiadomością, przynajmniej dla mnie. Otóż coś złego w ostatnim czasie zaczęło dziać się z moimi paznokciami. O swoim problemie z nimi i tym jak uratowała je odżywka Eveline 8w1 mówiłam tu KLIK. Dużo osób pisało mi , że po jakimś czasie od skończenia jej stosowania problem wraca. Przyjęłam to z przymrużeniem oka i nadzieją, że mnie nie będzie to dotyczyć. No i chyba miałyście rację... Od jakiś dwóch tygodni co jakiś czas systematycznie łamały mi się paznokcie. Na początku były to jakieś pojedyncze egzemplarze na prawej ręce, więc myślałam, że to od codziennych czynności. Ale kiedy 3 dni temu zaczęły łamać się na lewej, która jest w mniejszych obrotach wiedziałam, że coś jest nie tak. Na dodatek zrobiły sie znów strasznie miękkie i na dwóch paznokciach zauważyłam rozdwajanie się! Tak też to własnie podjęłam wczoraj decyzję o ich skróceniu i powrocie do odżywki Eveline 8w1.


Mam nadzieję, że odżywka po raz kolejny sprosta zadaniu i poradzi sobie z moim problemem. Ja na razie unikam patrzenia na paznokcie. Przyzwyczaiłam się strasznie do tego, że są dłuższe i teraz dziwnie się z nimi czuję. Tak więc posty lakierowe zostaną chyba zawieszone na jakiś czas, bo moje maleństwa nie chcą pokazywać się w takim stanie. Mam nadzieję, że wrócą niedługo w jeszcze lepszej kondycji.

Pozdrawiam

beaaatka21

sobota, 28 lipca 2012

Sztuczne rzęsy - podejście pierwsze

Wczoraj pan listonosz przyniósł mi małą paczuszkę, a w niej znajdowały się rzęsy Ardell, które zamówiłam początkiem tygodnia. Dzisiejszy post jest z serii "muszę się pochwalić", więc nie znajdziecie tu jeszcze żadnej recenzji. Kupiłam je z myślą o  dwóch weselach na jakie wybieram się w najbliższym czasie. Z przyklejaniem sztucznych rzęs na pasku totalnie nie miałam do czynienia, więc wolałam kupić je wcześniej i trochę poćwiczyć. Wygrzebałam jakiś stary klej dołączony do kępek i od razu przeszłam do treningów (będę musiała zaopatrzyć się jeszcze w klej Duo --> ciekawe czy odejdę od stoiska Inglot tylko z nim ). Muszę przyznać, że doklejenie prawidłowo rzęs nie jest łatwym zadaniem. Mam jednak jeszcze trochę czasu i myślę, że dojdę do wprawy. Nie przedłużając pokazuję Wam moje firanki, model Demi Wispies: 


Efekt na oku bardzo mi się podoba. Jak dojedzie do tego jeszcze dokładniejsze przyklejenie to myślę, że będzie jeszcze lepiej. Zdjęcie z mojej pierwszej próby doklejania:


Co Wy myślicie o doklejaniu sztucznych rzęs? Uważacie, że powinno to być pozostawione tylko na specjalne okazje?

Pozdrawiam :)

beaaatka21

piątek, 27 lipca 2012

Francuski manicure lakierem Mollon

Przyszła dziś pora na prezentację kolejnego nowego lakieru w mojej kolekcji. A mowa konkretniej o pięknym mleczno-różowym lakierze firmy Mollon(nr 5). Od razu kiedy go zobaczyłam pomyślałam, że idealnie nada się do francuskiego manicure. No i chyba się nie myliłam, bo efekt jaki uzyskałam  bardzo mi się podoba. Ale nie mi to oceniać :) 


Wracając do samego lakieru, z którym nigdy wcześniej nie miałam styczności. Zaskakująco dobrze mi się z nim współpracowało i pomimo jasnego koloru podczas malowania nie tworzyły się żadne smugi i nierówności. Pędzelek jest standardowej wielkości i nabiera się na niego odpowiednia ilość lakieru. Do uzyskania takiego krycia jak pokazałam na zdjęciach potrzebowałam trzech cienkich warstw, dzięki czemu wszystko bardzo ładnie zlało się z białymi końcówkami. Paznokieć pokryty tym lakierem wygląda bardzo czysto i estetycznie. Trwałość- standardowa u mnie, czyli 3-4 dni. 
Cena lakieru to 24 zł. Dla jednych to mało, dla drugich dużo. Czy jest adekwatna do jakości? -Myślę, że tak ponieważ ciężko o dobry jasny lakier, który nie pozostawiałby smug. Chętnie spróbuję jakiegoś ciemniejszego lakieru tej firmy, żeby sprawdzić jak one się sprawują:)

A teraz zapraszam do oglądania efektów mojej wesołej twórczości:








Tak w ogóle to nie macie wrażenia, z buteleczka lakierku Mollon przypomina trochę OPI? 

Pozdrawiam :)

beaaatka21

czwartek, 26 lipca 2012

W odcieniach fioletu

Pierwszy makijaż, który zamieściłam kilka dni temu został bardzo przyjaźnie przyjęty, więc zgodnie z Waszą prośbą postanowiłam zamieścić kolejny. Dzisiejszy jest zachowany w fioletowych tonacjach, ale nadal spokojnie nadaje się do "użytku dziennego". Chociaż na wieczorne wyjścia też sprawdziłby się bardzo dobrze. Wszystko zależy od upodobań i naszego nastroju :)

Zostawiam Was z porcją zdjęć:







Do wykonania dzisiejszego makijażu użyłam:

- Bazy pod cienie Artdeco
- Fioletowego cienia Flash z paletki Urban Decay
- Fioletowego cienia Rimmel 370 intense
- Perłowego cienia trójki M3 Inglot 553
- Jasnego cienia Inglot 463
- Eyelinera Wibo
-Tuszu L'oreal Volume Million Lashes  
Brwi podkreślone paletką z Essence.


Pozdrawiam :)

beaaatka21

środa, 25 lipca 2012

Mineralny korektor Annabelle Minerals

Znalezienie dobrego korektora to prawie tak trudne zadanie jak znalezienie podkładu idealnego. Kiedy dobrze kryje to podkreśla skórki, jak nie podkreśla skórek, to szybko schodzi. I tak w kółko. Ja też nie mogłam nigdy znaleźć idealnego korektora. Bliski ideału jest MAC, ale jestem tak zdolna, że dobrałam sobie zbyt ciemny odcień...ehhh. Ale przejdźmy do tematu czyli korektora mineralnego firmy Annabelle Minerals. O mineralnych kosmetykach słyszałam jedynie z blogów czy filmików na YT, sama nigdy nie miałam okazji ich używać i przyznam szczerze nie specjalnie mnie do nich ciągnęło. Co oczywiście nie zmienia faktu, że ucieszyłam się kiedy w moje posiadanie weszły dwa mineralne kosmetyki.  Na pierwszy rzut poszedł korektor. Ogólnie zdziwiłam się na widok korektora w proszku i nie myślałam, że może być on godny uwagi. Jakoś taka konsystencja nie bardzo pasowała mi do tego typu produktu. 


W plastikowym słoiczku znajdują się 4 g bezwonnego pyłku o delikatnie kremowym kolorze. Jest on dostępny w trzech odcieniach: Light, Medium i Dark. Ja posiadam odcień Medium. Jego cena to 30 zł i można go zakupić w internetowym sklepie Annabelle Minerals. Głównymi składnikami korektora jest: Dwutlenek tytanu, Mika, Tlenek Cynku, Tlenek Żelaza. 
Według producenta w ich produktach nie znajdziemy:  talku, substancji zapachowych, parabenów, olei mineralnych, silikonów, konserwantów, alkoholu, emulgatorów, sztucznych barwników oraz tlenochlorku bizmutu.


Czy wydanie 30 zł na ten korektor się opłaca? Moim zdaniem jak najbardziej tak. 
Jest to najlepszy korektor jaki kiedykolwiek miałam. Wszyscy moi dotychczasowi ulubieńcy poszli w niepamięć. Krycie jakie zapewnia jest doskonałe, radzi sobie zarówno z małymi jak i większymi krostkami. Bardzo ładnie maskuje też cienie pod oczami i inne zaczerwienienia. W żadnym nawet najmniejszym stopniu nie podkreśla suchych skórek. A odcień jaki posiadam idealnie stapia się z moją skórą. Moim zdaniem będzie też bardzo wydajny i spokojnie starczy na kilka miesięcy, ponieważ wystarczy naprawdę niewielka ilość by wszystko zakryć. Długo też utrzymuje się na twarzy i przykryty podkładem pozostaje na niej cały dzień. Teoretycznie powinno się go aplikować pędzelkiem, ja jednak wysypuje niewielką ilość na wieczko i nakładam na twarz palcem. Jakoś ta metoda bardziej przypadła mi do gustu.


A teraz przed Wami dowód rzeczowy działania korektora:


Swoją pierwsza przygodę z minerałami uważam za bardzo udaną i jestem miło zaskoczona działaniem korektora. Już dziś wiem na pewno, że kiedy zużyję to opakowanie, to kupię kolejne.

A Wy co sądzicie o kosmetykach mineralnych, macie jakieś w swoich zbiorach? 

Pozdrawiam :) 

beaaatka21

wtorek, 24 lipca 2012

Metaliczny Eyeliner od Golden Rose

W mojej kosmetyczce eyeliner gości od niepamiętnych czasów. Przewijały się różne firmy, ale kolor zawsze był ten sam - czarny. Kilka razy myślałam o zakupie jakiegoś innego koloru tego jakże przydatnego kosmetyku, ale nigdy nie mogłam zebrać się w sobie. I pewnie dalej nie posiadałabym takiego gdyby nie znalazł się w paczuszce Golden Rose, którą otrzymałam na spotkaniu blogerek(tak, tak znów to spotkanie:P). Nie czekając długo rozpoczęłam testy i dziś przychodzę do Was z krótka recenzją.


Eyeliner pochodzi z kolekcji Metallic, w której występuje spora liczba metalicznych kolorów. Ja posiadam odcień 16, czyli bardzo ciemne srebro. Kolor zdecydowanie jak najbardziej mi odpowiada. Jak na pierwszą wariację od standardowego czarnego koloru to właśnie taki stonowany odcień jest idealny. 


Jedyna rzecz jaka mnie przeraziła po otwarciu tubki to forma aplikacji. Jakoś nigdy nie mogłam się polubić z pędzelkami i sama nie wiem dlaczego. Powody były różne: zły rozmiar, albo dobry rozmiar a moje niesprawne ręce. Raczej skłaniałabym się przy tej drugiej opcji. Jeszcze parę miesięcy temu narysowanie dwóch prostych i takich samych kresek graniczyło z cudem. Ale metodą prób i błędów przynajmniej po części opanowałam tą sztukę. Ale wracając do samej aplikacji, to nie taki diabeł straszny jak go malują. Ku mojemu zdziwieniu bardzo dobrze współpracuje mi się z tym pędzelkiem, a nawet lepiej niż z gąbeczką jaka znajduje się w Eyelinerze z Virtuala, o którym pisałam jakiś czas temu KLIK


Eyeliner bardzo szybko wysycha, nie odbija się na powiece, co czasem mi się zdarzało. No i najważniejsze - kreska utrzymuje się na powiece w pierwotnym stanie przez cały dzień. Więc nie trzeba się po paru godzinach martwić, czy aby na pewno wszystko jest na swoim miejscu. 

Cena to ok. 12 zł i osobiście uważam, że jej stosunek do jakości jest bardzo dobry.


Zastanawiam się jak z jakością innych eyelinerów Golden Rose. Może macie jakiś w swojej kolekcji i możecie mi coś o tym powiedzieć? Mój czarny jest na wykończeniu i muszę rozejrzeć się za jakimś zastępstwem :)

Pozdrawiam serdecznie :)

beaaatka21

niedziela, 22 lipca 2012

Makijaż vol. 1

 Dziś pierwszy makijażowy post w moim wykonaniu, więc proszę o wyrozumiałość :) Nigdy nie myślałam, że zrobienie zdjęcia oku to tak trudna sprawa. Namęczyłam się przy tym strasznie, ale w końcu udało się wybrać kilka zdjęć. Makijaż robiłam głównie z zamiarem wykorzystania zielono-złotego cienia Golden Rose, który zachwycił mnie od razu kiedy go zobaczyłam. Możecie go w czystej postaci zobaczyć między innymi pod dolną linią rzęs. Prawda, że piękny kolor? 

Zapraszam do oglądania:






Do wykonania makijażu użyłam:

Baza pod cienie Artdeco
Cień Golden Rose Terracotta Glitter Eyeshadow 227
Cień Inglot 463 Duble SP
Ciemno zielony i kremowy(perłowy) z paletki Sleek Storm
Złoty cień z paletki Marcel by Oriflame
Najjaśniejszy cień z trójki Smoky Collection Oriflame
Eyeliner Wibo
Tusz L'oreal Volume Million Lashes 


Jestem ciekawa czy chciałybyście więcej postów z moimi propozycjami makijażów. Jeśli tak to czekam na jakieś uwagi i wskazówki co do tego jak powinny one wyglądać. Postaram się do nich oczywiście dostosować :)

Pozdrawiam :)

beaaatka21

piątek, 20 lipca 2012

Kolorowa przygoda z lakierami Wibo

Dziś kolejny post z serii paznokciowo-lakierowej :) A głównymi bohaterami są dwa lakiery Wibo, które dostałam w ślicznej paczuszce na spotkaniu Krakowskich blogerek. Przyznam szczerze,  że nigdy wcześniej nie miałam okazji używać lakierów tej firmy i teraz sama dziwię się dlaczego. Jak na moje pierwsze spotkanie z nimi jestem wprost zauroczona. I już teraz wiem, że nie są to moje ostatnie okazy z tej firmy.


Do wykonania dzisiejszego manicure wykorzystałam dwa odcienie:
310 i 305


Teraz kilka słów o samym lakierze. Zawiera on witaminy A, C i E, proteiny soi i wapń, czyli nasze paznokcie  otrzymują mały leczniczy zastrzyk. Pędzelek jest średniej wielkości i idealnie rozprowadza się nim lakier, który bardzo dobrze pokrywa płytkę. Do uzyskania pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy. Ważne też jest, że podczas malowania nie tworzą się nieestetyczne smugi i nie pojawiają żadne bąbelki i inne wynalazki, których nikt nie lubi. Trwałość to dwa w porywach do trzech dni. Dla mnie osobiście idealnie bo lubię często zmieniać kolory na paznokciach. 


Ps. Też widzicie, że mój środkowy paznokieć jakoś tak krzywo rośnie? :P


A Wy lubicie lakiery Wibo i posiadacie jakieś w swojej kolekcji?

Pozdrawiam :)

beaaatka21


środa, 18 lipca 2012

Olejek Vatika - pierwsze spostrzeżenia

Jakiś czas temu pisałam, że przy okazji zakupów na allegro kupiłam w końcu olejek Vatika. Długo przymierzałam się, aby rozpocząć olejowanie włosów i ciągle nie mogłam zebrać się w sobie. Aż w koncu zaczęłam i to była najlepsza rzecz jaką moglam zrobić dla swoich włosów. Co tu dużo mówić ich kondycja od momentu rozpoczęcia kuracji bardzo się polepszyła. A co zaobserwowałam konkretnie?


Stały się one zdecydowanie bardziej miękkie i przyjazne w dotyku. Nie puszą się też tak bardzo jak do tej pory. Wydaje mi się, że są również bardziej błyszczące i wyglądają zdrowiej. Na moich końcówkach są jeszcze pozostałości po rozjaśnianiu włosów, więc jak łatwo się domyślić są bardzo przesuszone i łamliwe. Wiadomą rzeczą jest, że olejowanie nie zastąpi podcięcia końcówek, ale może pomóc w utrzymaniu ich dobrej kondycji. Tak więc odnośnie łamliwości... wydaje mi się, że końcówki w mniejszym stopniu się kruszą, a to dla mnie bardzo ważne bo staram się zapuścić włosy. Jak mówi temat posta są to dopiero moje pierwsze spostrzeżenia jakie zaobserwowałam. Po jakiś 9 użyciach olejku jestem na prawdę bardzo, ale to bardzo zadowolona z efektów i nie myślałam, że zaobserwuję je tak szybko.

Stosuję olejek tak od połowy włosów i nakładam go na całą noc, po czym rano dokładnie go spłukuję i  myję włosy. Nie zauważyłam większego przetłuszczania się włosów, ani obciążania ich przez olejek. 


W opakowaniu otrzymujemy 150 ml pięknie pachnącego olejku za cenę ok. 13zł. Wydaje mi się, że to uczciwa cena za ten kosmetyk biorąc pod uwagę wydajność.

Reasumując jestem zdecydowanie bardzo zadowolona z tego zakupu. Jak na pierwsze tygodnie stosowania efekty są naprawdę zadowalające i myślę, że przy dalszym systematycznym stosowaniu będą jeszcze lepsze. Będę Was oczywiście informować na bieżąco jak zmienia się sytuacja :)

Pozdrawiam

beaaatka21


poniedziałek, 16 lipca 2012

Wyniki rozdania

Rozdanie zakończone więc czas na wyniki. Jest mi bardzo miło ogłosić, że perfumy wygrywa Aldonka:) Serdecznie Ci gratuluję i proszę o kontakt na mojego maila. 


Bardzo dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w rozdaniu i zapraszam na kolejne, które mam nadzieję pojawi się już niedługo. Tak więc bądźcie czujne :D

Pozdrawiam :)

beaaatka21

niedziela, 15 lipca 2012

Krakowskie spotkanie blogerek 14.07.2012 :)

Kilka zdjęć podkradłam, dołożyłam swoje(niestety marnej jakości) i powstała mini relacja z wczorajszego Krakowskiego spotkania blogerek. To było zdecydowanie jedno z najmilej spędzonych popołudni tych wakacji. A to oczywiście za sprawą cudownych osób jakie się tam znalazły i które gorąco pozdrawiam :* Niestety nie udało mi się porozmawiać ze wszystkimi, ale to chyba szybko da się nadrobić na kolejnym spotkaniu. Ogromne podziękowania należą się Vexgirl oraz Red Lipstick za zorganizowanie tak wspaniałego spotkania, na którym wszystko było dopięte na ostatni guzik. Lepszych organizatorek nie mogłyśmy sobie wymarzyć i każda obecna osoba chyba się ze mną z zgodzi. 

Co tu dużo mówić było nas sporo:





I bonus z serii ,,Pokaż cycki" :D



A teraz coś dla osób zainteresowanych co znalazło się w "paczuszkach", które dostałyśmy na spotkaniu. Tylu nowych kosmetyków moje oczka nigdy nie widziały w jednym momencie. A i nie dajcie się nabrać. Te kosmetyki tylko na pierwszy rzut oka wyglądają tak przyjaźnie, a wczoraj dostarczyły każdej z nas nie lada wyzwania. Wszystkie razem ważyły chyba z 10kg  i przeniesienie ich z punktu A(Trufla) do punktu B(za daleko) graniczyło z cudem. Jakby ktoś szedł za nami cały czas to miałby niezły ubaw patrząc jak co kilka kroków robimy przerwy bo siatki wylatywały z każdej strony. Na szczęście zero strat w ludziach(czyt. kosmetykach ). Jedyny poszkodowany - ręce i ogromne zakwasy :D






Nie muszę więc chyba mówić, że spotkanie było bardzo udane i czekam z utęsknieniem na kolejne. Miejmy nadzieję, że takowe uda się zorganizować w niedługim czasie. Byłoby bardzo miło spotkać znów wszystkie dziewczyny i może poznać jeszcze jakieś inne.

Pozdrawiam :)

beaaatka21

sobota, 14 lipca 2012

Mały wstęp, a jutro szczegóły :)

Spotkanie Krakowskich blogerek niestety dobiegło końca. Było wspaniale! Cudowne osoby, wspaniałe miejsce i milion niespodzianek. Na pewno długo będę wspominać ten dzień. Jutro zapraszam na szerszą relację, a tymczasem zabieram się za rozpakowywanie prezentów( czyli jak to ktoś powiedział "Mikołaj w środku lata :D")


Pozdrawiam :)

beaaatka21

piątek, 13 lipca 2012

Brokatowy Top Coat Revlon

Kiedy usłyszałam, że w Pepco można dostać również kosmetyki to popędziłam tam z prędkością światła. Oferta co prawda nie była zbyt bogata, ale w oko wpadł mi lakier z firmy Revlon. Zastanawiałam się czy wybrać wersję czerwoną czy niebieską i jak już pewnie widzicie kupiłam tę w czerwonym odcieniu. Jest to lakier nawierzchniowy w odcieniu Slipper. Oczywiście po powrocie do domu przeglądnęłam pospiesznie lakier z jakimi mogę go połączyć i tak oto powstał dzisiejszy manicure :)


Co prawda nie używam często takich brokatowych top coat-ów, ale kilka w swoich zbiorach warto mieć :)  Efekt jaki daje po nałożeniu na czerwono-malinowy lakier nieznanego numeru GR jest bardzo ładny i myślę, że taki zestaw często będzie gościł na moich paznokciach.


Warto dodać, że cena lakieru Revlon w Pepco to jedyne 9,99 zł, czyli bardzo korzystna. Aż grzech nie skorzystać :)



Jak Wam podoba się to połączenie? Często kupujecie kosmetyki w Pepco? 

Pozdrawiam :)

beaaatka21
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...