Pękacz Paese w akcji

Pękacz Paese w akcji

Zacznę może od tego, że nie przepadam za pękającymi lakierami. Nie przemawia do mnie ten efekt uzyskany  na paznokciach. Dlatego kiedy zobaczyłam pękający lakier paczce z Paese nie byłam jakoś mega zadowolona. Położyłam go obok nabytków z Golden Rose i tak patrząc na nie z oddali wpadłam na pomysł połączenia go z morskim lakierem, który akurat miałam na paznokciach. I muszę przyznać, że efekt jaki uzyskałam o dziwo bardzo mi się spodobał. Co prawa nie aż tak, żebym pokochała pękacze, ale zdecydowanie go polubiłam. Nie przedłużając pokazuję sprawców zamieszania oraz jak prezentuje się całość:





Co myślicie o takim połączeniu? Jesteście fankami pękających lakierów? 

Pozdrawiam :)

beaaatka21


Makijaż w odcieniach turkusu

Makijaż w odcieniach turkusu

Tak jak obiecałam dodaję posta z makijażem, który wykonałam przy użyciu kosmetyków otrzymanych od drogerii ekobieca. Jak zobaczyłam w paczce kolor cienia to średnio wyobrażałam sobie makijaż przy jego wykonaniu. Cały czas walczę z tym, żeby przełamać się do używania odważniejszych kolorów. I chyba powoli się do nich przekonuję. Makijaż bardzo zwykły nadający się zarówno na dzień jak i wieczór. 





Do wykonania makijażu użyłam: 

Podwójnego cienia Astor w odcieniu 350 Island Fever- KLIK
Cienia Inglot 110 AMC Shine
Bladoróżowego cienia z paletki Sleek Storm
Czarnej kredki W7 - KLIK
Metalicznego eyelinera Golden Rose odcień 16
Tuszu do rzęs Astor Volume Diva Curve Me Sexy


Wy lubicie makijaże w żywych kolorach, czy obstawiacie jednak neutralne beże i brązy?

Pozdrawiam :)

beaaatka21
Kosmetyki Paese mam i ja

Kosmetyki Paese mam i ja

Tak jak pisałam wcześniej zamówiłam w zeszłym tygodniu kosmetyki Paese i wczoraj Pan kurier dostarczył mi zgrabną paczuszkę z wspaniałą zawartością. W kartoniku znalazłam obiecane 6 pełnowymiarowych produktów, w których skład wchodzi:

  • Pojedynczy cień do powiek "Światło Toskanii" w kolorze 903 (cena 15,90)
  • Puder brązujący odcień 2 (cena 15,90)
  • Lakier pękający kolor 306 (cena 13, 90)
  • Błyszczyk do ust Colore Mio nr 502 (cena 9,90)
  • Tusz pogrubiający i podkręcający Supralash nr 1 (cena 24,90)
  • Kredka do oczu nr 08 (cena 13,90)

Łączna wartość wszystkich kosmetyków to nie obiecane 60 zł, a aż 94,40 zł! Jestem osobiście bardzo zadowolona z zawartości paczki. Taka akcja promująca to naprawdę super sprawa i w żadnym wypadku nie żałuję wydanych pieniędzy.  Tak więc jeśli ktoś zastanawiał się nad skorzystaniem z tej promocji to zdecydowanie polecam. Co prawda cena wzrosła do 29 zł(pewnie z racji dużego zainteresowania), ale i tak wydaje mi się rozsądna za tyle produktów. 

Nie pozostaje mi nic innego jak przystąpić do testów. I tu pytanie do Was. Który kosmetyk chciałybyście zobaczyć "z bliska" w pierwszej kolejności?

Pozdrawiam :)

beaaatka21 

Lakiery Golden Rose, Rich Color

Lakiery Golden Rose, Rich Color

Dziś złamałam swoje postanowienie "nie kupuj lakierów". Domyślcie się jak cięzko było oprzeć się pokusie, kiedy w drogerii zauważyłam lakiery Golden Rose z nowej serii Rich Color. Pomyślałam: Ok jak już kupujesz to weź jeden, ale nie mogąc się zdecydować jaki kolor wybrać odeszłam od kasy z dwoma. Może i wzięłabym jeden, ale wszystkie najładniejsze kolory były w pojedynczych egzemplarzach, więc obawiałam się, że za kilka dni znikną. 

Zdecydowałam się na dwa kolory, których zdecydowanie brakowało w moich zbiorach:


Odcień 19 i 06 :)


Nie byłabym też sobą gdybym od razu po powrocie do domu nie wymalowała paznokci nowym nabytkiem. Na pierwszy ogień poszedł odcień 19.


Pędzelek jest naprawdę duży, ale bardzo fajnie maluje się nim paznokcie.


O samych lakierach dużo jeszcze nie mogę powiedzieć. Plusy, które zauważyłam od razu to:
  • wygodna aplikacja dzięki dużemu pędzelkowi;
  • szybko wysycha;
  • bardzo dobre krycie już przy pierwszej warstwie, chociaż ja tradycyjnie zdecydowałam sie na dwie.
Minusów nie zaobserwowałam, przynajmniej na razie. Zobaczymy jak będzie z trwałością :)



Miałyście okazję już kupić lakiery GR z tej serii? Jak się u Was sprawdzają?

Pozdrawiam :)

beaaatka21

Kosmetyki Paese prawie za darmo

Kosmetyki Paese prawie za darmo

Wczoraj na blogu Vex natknęłam się na bardzo ciekawą informację. Dotyczyła ona kosmetyków Paese i możliwości otrzymania ich za 22 zł, czyli jedynie koszt wysyłki. W paczce znajdowało się będzie 6 pełnowymiarowych kosmetyków właśnie tej firmy, których wartość to około 60 zł. Kiedyś natknęłam się już na tą promocję, ale w tedy akurat nie miałam na koncie gotówki, a potem o tym zapomniałam. Więc wczoraj po przeczytaniu posta Vex od razu złożyłam zamówienie. Teraz pozostaje mi tylko czekać na paczkę :)


Co Wy myślicie o tej promocji? Któraś z Was się skusi i zamówi "Kosmetyki za darmo"?

Pozdrawiam :)

beaaatka21
Truskawkowa maska do twarzy

Truskawkowa maska do twarzy

W końcu przyszła pora na recenzję maski do twarzy, którą otrzymałam w ramach współpracy od firmy Bellezza. Mowa oczywiście o  baviphat Strawberry Toxifying Mask. Odkąd tylko wiedziałam, że dostanę właśnie ten kosmetyk byłam bardzo ciekawa jego właściwości i nie mogłam doczekać się kiedy go przetestuje. Tak więc tego samego dnia, którego otrzymałam paczkę maseczka była już na mojej twarzy.  



Sam opis produktu jest bardzo obiecujący:

Detoksykująca maska Baviphat o niesamowitym aromacie truskawki zawiera m.in. odżywczy ekstrakt z tego owocu i różową glinkę. Truskawki bogate są w witaminy i minerały, które odżywiają, nawilżają i regenerują skórę. Dzięki działaniu bakteriobójczemu i ściągającemu wyciągu z  truskawek, maska doskonale pielęgnuje skórę trądzikową i z niedoskonałościami. Znane w kosmetyce rozjaśniające właściwości tego owocu sprawiają, że maska baviphat Strawberry delikatnie rozjaśnia przebarwienia, jednocześnie rozświetlając zmęczoną, poszarzałą skórę. Maska delikatnie oczyszcza, zwęża pory, a dzięki zawartości witaminy B6 reguluje wydzielanie sebum. Połączenie kompleksu witamin i minerałów z różową glinką, która ma właściwości wygładzające i dezynfekujące skórę sprawia, że maska ta stanowi doskonałą, kompleksową pielęgnację nawet dla wrażliwej skóry. Skóra po zastosowaniu maski jest intensywnie odżywiona i oczyszczona. Cera staje się aksamitnie gładka i nabiera promiennego wyglądu.



Działanie: Obietnic było dużo i muszę przyznać, że producent się z nich wywiązuje. Maseczka naprawdę ma wiele wspaniałych właściwości. To co od razu rzuciło mi się w oczy po zastosowaniu maseczki to pięknie uspokojona skóra. Zniknęły prawie wszystkie zaczerwienienia i zaróżowienia na skórze, a koloryt był wyrównany. Takiego efektu nie udało mi się do tej pory jeszcze nigdy uzyskać po żadnej maseczce. Skóra twarzy była też wyraźnie nawilżona i sprężysta. Po dotknięciu można było poczuć jaka jest delikatna i gładka. Pory były zostały zwężone jednak bardzo delikatnie. Dodatkowo zaobserwowałam, że skóra po zastosowaniu maseczki jest zmatowiona i przez dłuższy czas nie błyszczy się. Czułam, że wszystkie zawarte w masce witaminy i minerały odżywiły moją skórę bo jej kondycja na prawdę się polepszyła.


Zapach: To pierwsza rzecz na jaką zwróciłam uwagę. Przy otwarciu nie podnosząc jeszcze wieczka zabezpieczającego już wiedziałam, że go pokocham. Truskawki lubi chyba każdy, a ja na pewno. Tak truskawkowo pachnącego kosmetyku nigdy nie spotkałam. Zapach jest bardzo intensywny i zarazem przyjemy. 


Opakowanie i wydajność: To kolejny plus tego kosmetyku. Opakowanie w formie truskawki jest zdecydowanie bardzo ciekawe i przyciągające uwagę. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też wieczko zabezpieczające i łyżeczka do nabierania kosmetyku. Na początku myślałam, że to zupełnie niepotrzebny gadżet, ale przez konsystencję maseczki dużo wygodniej nabiera się ją łyżeczką.
 Ja do tej pory użyłam maseczki 5 razy i ubytek jest na prawdę znikomy. Także takie opakowanie starczy na m na kilka dobrych miesięcy.


Konsystencja: Przypomina gęsty budyń. Na twarzy wygląda podobnie jak glinka i po 20 minutach jest lekko zastygnięta. Najlepiej ją zmywać letnią wodą.


Cena i dostępność: Wyłącznym dystrybutorem w Polsce marki baviphat jest firma Bellezza i tam też możecie dostać tą maseczkę. Jej cena to 99 zł za 130g. Cena nie jest niska, ale biorąc pod uwagę działanie i wydajność maseczki uważam, że jest uczciwa.
Odnośnie ceny, pod poprzednim postem jedna czytelniczka napisała, że na ebay może zakupić ten produkt taniej. Z tego mogłoby wynikać, że firmy w Polsce narzucają dużą marże. Tak jednak nie jest. Produkty w tańszych cenach w serwisach takich jak ebay często pochodzą z wyprzedaży czy promocji i sprzedawane są przez osoby prywatne. Natomiast firma, która chce sprzedawać legalnie kosmetyki w danym kraju pochodzące z importu musi spełnić szereg procedur jakie nie zawsze są tanie. Koszt transportu, podatki, cło, akcyzy to wszystko i jeszcze wiele innych opłat musi dokonać legalny  importer. Osoba kwestia to oryginalność produktów i pewność, że otrzymamy nie przeterminowany i legalny kosmetyk. Nie tyczy się to jedynie tej firmy, ale wielu innych , które tez muszą spełniać takie warunki.

Ja pokochałam tą maseczkę od pierwszego użycia  i jest ona teraz moją ulubioną. Porównując jej właściwości do poprzednich maseczek jakie używałam to zdecydowanie tamte nie mają co z nią konkurować. Truskawka idealnie nadaje się do potrzeb mojej skóry i na chwile obecną nie zamienię jej na żadną inną.

Serdecznie dziękuję firmie Bellezza za udostępnienie mi tej maseczki do testów. Pragnę również zaznaczyć, że nie wpłynęło to w żaden sposób na moją opinię.

Pozdrawiam :)

beaaatka21
Promocja w Naturze

Promocja w Naturze

Witajcie :)
Dzień jak zwyczaj zaczęłam od porannego fitnessu i siłowni, a potem nogi zaprowadziły mnie do Natury. Na moje i mojego portfela nieszczęście dostrzegłam ciekawą promocję. Do dowolnego tuszu do rzęs Astor dostawało się podkład Natural Finish tej samej firmy gratis. Jak każda kobieta kiedy widzę napis GRATIS zazwyczaj ulegam pokusie. Tak też było i dziś. W efekcie stałam sie posiadaczką tuszu do rzęs i promocyjnego podkładu za cenę 29,99.


Po powrocie do domu od razu weszłam na wizaz.pl w celu sprawdzenia opinii o tych produktach. I co tu dużo mówić dobre one nie są... Więc moja radość z zakupów uleciała tak szybko jak się pojawiła. Teraz aż się boję zacząć stosować tych kosmetyków, żeby nie być rozczarowaną. Utwierdziłam się po raz kolejny, że zakupy bez wcześniejszego przygotowania(tj. przeczytania opinii) nie są dobrym pomysłem :(



Może któraś z Was miała jakiś z tych kosmetyków i może powiedzieć o nich coś dobrego? Czekam na jakiekolwiek pocieszenie :(

Pozdrawiam

beaaatka21

Nowa współpraca

Nowa współpraca

Dziś szybka notka z serii "muszę się pochwalić". A chwalić się będę nową współpracą z drogerią internetową e-kobieca. Asortyment sklepu jest bardzo duży i różnorodny. Znajdują się tam zarówno kosmetyki kolorowe jak i pielęgnacyjne, więc dla każdego coś dobrego :)

http://www.ekobieca.pl/

Mam dla Was również niespodziankę w formie kodu rabatowego na zakupy właśnie w tej drogerii.
Wpisując przy zamówieniu hasło: 5PROCXYZ otrzymacie 5% zniżki.

A teraz to co dostałam do testów:


Czarna kredka W7
Cień Astor w odcieniu 350

I tak sobie myślę, może by stworzyć jakiś makijaż dla Was przy  użyciu tych kosmetyków? Co o tym myślicie?

Pozdrawiam :)

beaaatka21


Mleczko do demakijażu Flos Lek, Happy per aqua

Mleczko do demakijażu Flos Lek, Happy per aqua

Od jakiegoś czasu do zmywania makijażu używam mleczka Flos-lek do którego nie wiem dlaczego, ale byłam sceptycznie nastawiona. Po pierwszym użyciu jakoś nie podszedł mi jego zapach, który nie jest wcale brzydki, ale jednak coś mi w nim nie spasowało. Tak więc na początku używałam je bez większego entuzjazmu. 

Słowo producenta:

Przeznaczone do zmywania skóry normalnej. Skutecznie usuwa makijaż twarzy i oczu oraz inne naturalne zanieczyszczenia, daje uczucie odprężenia i odświeżenia.
Skóra po użyciu mleczka jest gładka, przyjemna w dotyku, odświeżona, o ładnym, naturalnym kolorycie. Dzięki zawartości oleju z róży górskiej, witaminy E, allantoiny i wyciągu z algi zielonej (Enterpmorpha Compressa) mleczko działa bodźcowo na procesy naprawcze skóry.



Działanie: Porównując to mleczko do wcześniejszego jakie używałam, czyli Vichy Purete Thermale to Flos-Lek radzi sobie ze zmywaniem makijażu naprawdę rewelacyjnie. Dokładnie usuwa wszystkie zanieczyszczenia. Nie trzeba w nieskończoność trzeć jednego miejsca, żeby pozbyć się makijażu. Już po jednym pociągnięciu płatkiem kosmetycznym miejsce jest prawie czyste. W żaden sposób nie podrażnia też skóry. Kiedy zaczynałam je stosować bałam się, że będzie podrażniać moje oczy, które w ostatnim czasie zrobiły się bardzo wrażliwe. Jednak nic takiego się nie stało i bez żadnych obaw mogę używać mleczka nawet do tak delikatnego miejsca jakim jest skóra wokół oczu.

Jedno przetarcie mleczkiem
Zapach: Czyli to co na początku zniechęciło mnie do używania tego kosmetyku. Sama nie wiem czy to wina mojego nosa(może miał jakieś osłabienie?!), bo teraz wącham mleczko i nie widzę a raczej  nie czuję w nim nic drażniącego. Zapach jest przyjemny i delikatny. Nie ma jakiegoś specyficznego zapachu, który można byłoby nie polubić. No cóż chyba się starzeję i nos mnie zawodzi :P

Konsystencja: Stosunkowo rzadka, dzięki temu zmywanie makijażu jest delikatniejsze.

Opakowanie i wydajność: Opakowanie jest estetyczne i wygodne w użyciu. Nie ma co prawda mojej ulubionej pompki ale i tak przyjemnie się je aplikuje. Wydajność standardowa. Nie jest potrzebne używanie większej ilości kosmetyku, więc starczy nam na taki sam okres jak inne mleczko.

Cena i dostępność: Koszt tego mleczka to ok. 17 zł, a zakupić je możemy w większości drogerii, w których dostępna jest marka Flos-lek. Wydaje mi się, że cena ma się dobrze do jakości, chociaż pewnie znajdziemy mleczko o podobnym działaniu o parę złotych tańsze. Jednak uważam, że to jest godne uwagi zwłaszcza dla osób posiadających cerę wrażliwą.

Skład:


Osobiście będę używać tego mleczka z przyjemnością i kiedy skończę to opakowanie i nie rzuci mi się w oczy żadna nowość to chętnie do niego wrócę. Spełnia wszystkie moje oczekiwania, więc możemy myć zgranym duetem.

Pozdrawiam :)

beaaatka21

Makijaż i manicure

Makijaż i manicure

Tak jak obiecałam wczoraj dodaję posta z makijażem i manicure jaki towarzyszył mi na weselu. Nie było to nic wyszukanego, ale według mnie idealnie pasowało do całości. 

Na pierwszy ogień paznokcie. Wymalowałam je lakierem Essence Nude glam w odcieniu 04. Jest to mój ulubiony nudziak, pisałam o nim już tu. Paznokcie nim pomalowane wyglądają bardzo elegancko i pasują do większości strojów.  Zdjęcie nie oddaje jego prawdziwego piękna, w środę było bardzo brzydko na dworze i złapanie dobrego światła graniczyło z cudem. A czasu na zdjęcia było bardzo mało:(


Przyszła pora na makijaż. Był bardzo klasyczny i raczej delikatny. Stwierdziłam, że sztuczne rzęsy są wystarczająco mocnym elementem i dlatego reszta musiała być stonowana. Do jego wykonania użyłam cieni  z dwóch paletek: Sleek Storm i Oriflame by Marcel.




Niezwykle pomocny okazał się Atłas do makijażu firmy Synesis. Dzięki niemu makijaż trzymał się na twarzy przez całą noc. Ale o nim więcej napisze innym razem, ponieważ chciałabym poświęcić mu więcej uwagi.

A tutaj wszystkie kosmetyki jakie towarzyszyły mi tego dnia: 


Na koniec cienie jakich użyłam: 




Pozdrawiam serdecznie :)

beaaatka21
Obiecana mini relacja

Obiecana mini relacja

 Wróciłam, odespałam(przynajmniej po części) i przychodzę z relacją, o którą prosiło dużo osób. Duża ona nie będzie bo telefon nie towarzyszył mi zawsze, wiec będziecie musiały zadowolić się tym co jest. Powiem Wam tylko,  że to było najlepsze wesele na jakim kiedykolwiek byłam(a trochę ich w moim życiu już było). Multum atrakcji, doskonała atmosfera i świetna muzyka. Czego chcieć więcej :)

Na samym początku czekał  na nas obiad w pięknej scenerii:


Całą noc z koleżanką popijałyśmy takie oto cuda tworzone przez mistrza barmaństwa. Powiem Wam, że smakowały jeszcze lepiej niż wyglądały :)


No i na koniec jedyne zdjęcie z Panną Młodą jakie na razie posiadam. Możecie na nim zobaczyć jak wyglądałam, więc wasza ciekawość powinna zostać choć trochę zaspokojona.


Jutro dla zainteresowanych dodam posta z makijażem oraz manicure :) 

Pozdrawiam

beaaatka21

Lakier Bell

Lakier Bell

Kilka postów wcześniej pokazywałam Wam lakier i błyszczyk Bell, które kupiłam w Biedronce. Dziś macie okazję zobaczyć lakier na moich paznokciach. Przerwałam kurację Eveline z racji coraz większej ilości złych opinii na temat tych odżywek, więc na moich paznokciach znów mogły zagościć kolory. No i oczywiście na pierwszy ogień musiał pójść nowy nabytek. Jestem zdecydowanie zachwycona kolorem, właśnie takiego brakowało w moich zbiorach. Na paznokciach również prezentuje się bardzo ładnie. Zakup w 100% udany. Rozprowadza się całkiem dobrze, oczywiście potrzebne są dwie warstwy dla uzyskania pełnego krycia. Nie pozostawia smug i nie wyskakują żadne pęcherzyki. Co do trwałości to na razie się nie wypowiem bo mam go dopiero na paznokciach jeden dzień. I w chwili obecnej jest w pierwotnej formie :)




Na koniec trochę prywaty :)
Otóż przewiduję, że może mnie być bardzo mało albo w ogóle w blogowym świecie przez jakieś kilka dni. Jak już wspominałam jutro mam wesele koleżanki i raczej nie będę miała czasu zaglądać na komputer. Za chwilę zaczynam pierwsze przygotowania tzn. w ruch pójdą maseczki, peelingi, henna regulacja brwi itp. Strój już czeka gotowy więc pozostaje sama kosmetyka. Może uda mi się pstryknąć parę zdjęć makijażu i manicure, żeby wam pokazać co stworzyłam. Tak więc do zobaczenia niebawem. 

Pozdrawiam :)

beaaatka21
Uzupełnienie zapasów

Uzupełnienie zapasów

Witajcie :)
Dziś po wizycie na siłowni zaglądnęłam do Natury z zamiarem kupienia lakieru do paznokci i bronzera. Pokazywałam Wam już kiedyś oba te kosmetyki, ale niestety stare nie nadają sie już do użytku. Lakier wysechł prawie na kamień . Nie wiem czy wspominałam, ale ta seria lakierów Essence strasznie szybko wysycha. Już po kilku użyciach lakier ma bardzo gęstą konsystencję. Tak więc w związku z weselem jakie mam za dwa dni postanowiłam kupić nową buteleczkę. Kolejny planowany zakup - bronzer Catrice. Pisałam o nim tu  i jest to zdecydowanie mój ulubieniec w swojej kategorii. Kolor idealnie pasuje do mojej skóry, także zdecydowałam się na nowe opakowanie. Stare poniosło śmierć tragiczną i spadło z półeczki pięknie rozsypując się na całą łazienkę. 


Do mojego koszyka trafił jeszcze jeden nieplanowany kosmetyk, a mianowicie pomadka Kobo. W normalnej cenie pewnie bym się na nią nie skusiła, jednak za 10 zł - czemu nie?!:) Nigdy nie miałam jeszcze szminki KOBO, więc tym bardziej jestem ciekawa jak się będzie sprawować na moich ustach. Kolor też jest dość odważny jak dla mnie, ale o dziwo bardzo mi się spodobał. 
Muszę stwierdzić, że zakupy z początku tygodnia bardzo poprawiają nastrój :)

A co nowego ostatnio wylądowało w waszej kosmetyczce? 

Pozdrawiam serdecznie :)

beaaatka21
Pharmaceris T, Puri-Sebostatic pianka głęboko oczyszczająca

Pharmaceris T, Puri-Sebostatic pianka głęboko oczyszczająca

Po wczorajszym truskawkowym szale przyszła kolej na piankę głęboko oczyszczającą do mycia twarzy firmy Pharmaceris. Zazwyczaj do mycia twarzy używałam żeli, dlatego piankowa konsystencja była dla mnie nowością. Co prawda słyszałam o takich kosmetykach, ale nigdy nie miałam żadnego w swojej kosmetyczce . Pianki zawsze kojarzyły mi się z tymi do golenia, więc tym bardziej byłam ciekawa jej właściwości :)

Kilka słów producenta:

Skutecznie usuwa zanieczyszczenia oraz makijaż. Łagodzi zmiany trądzikowe dzięki zawartości tamaryndy. Ekstrakt z łopianu posiada właściwości antybakteryjne. Łagodzi zaburzenia czynności skóry łojotokowej, normalizuje wydzielanie łoju i reguluje florę bakteryjną dzięki czemu pomaga zapobiegać powstawaniu zmian trądzikowych i zaskórników. Produkt jest niezwykle delikatny dla skóry i przyjemny w użyciu dzięki formie pianki. 
Skóra jest oczyszczona, nawilżona i matowa. 


 Działanie: Pianka bardzo dobrze oczyszcza twarz z zanieczyszczeń. Dobrze radzi sobie również z usuwaniem makijażu. Kiedy przecieram jeszcze dla pewności twarz wacikiem to pozostaje na nim minimalna ilość podkładu. Tak więc w tej kategorii pianka spełnia w zupełności swoje zadanie. Skóra po jej użyciu faktycznie jest zmatowiona i widocznie nawilżona. Ale czy normalizuje  wydzielanie łoju? Jak dla mnie to nie, skóra po jakimś czasie błyszczy się w sferze T jak zwykle. Może odrobinę opóźnia to błyszczenie się, ale na pewno go nie hamuje. Pianka w żaden sposób nie podrażnia, ani nie uczula skóry twarzy. Jest na prawdę bardzo łagodnym kosmetykiem pielęgnacyjnym.

Konsystencja: Jak można się domyślić jest piankowa. Pianka jest delikatna i szybko opada. Na twarzy kosmetyk się już nie pieni tylko zamienia w wodnistą ciecz.


Zapach: Należy do tych, które bardzo lubię w kosmetykach. Jest delikatny i przyjemny. Po zmyciu pianki prawie niewyczuwalny. 

Cena i dostępność: Koszt pianki to ok. 25 złotych, dostępna w prawie wszystkich aptekach.

Opakowanie i wydajność: Opakowanie jak dla mnie zdecydowanie na plus. Uwielbiam pompkę jako formę aplikacji, więc w tym przypadku jestem bardzo zadowolona. Wydajność raczej w porządku, chociaż mogłaby być trochę większa. Ja obecnie jestem w połowie opakowania i wydaje mi się że taka buteleczka 150 ml starczy na około 2 miesiące. Nie jest to zły wynik, ale też nie rewelacyjny.


Skład:



Pianka nie jest może moim nr 1, ale bardzo ją  lubię i wydaje mi się, że w przyszłości kupię kolejne opakowanie. Ma małe niedociągnięcia, ale plusów zauważyłam zdecydowanie więcej. 

Pozdrawiam :)

beaaatka21
Rozwiązanie porannej zagadki

Rozwiązanie porannej zagadki

Przyszła pora na rozwiązanie porannej zagadki. Otóż tak jak pisało kilka osób na zdjęciu znajduje się maska do twarzy, a konkretniej mówiąc: 
baviphat Strawberry Toxifying Mask
Maseczka pachnie jeszcze nowością, ponieważ przyszła do mnie wczoraj popołudniu. A otrzymałam ją od firmy bellezza, z którą w ostatnim czasie nawiązałam współpracę. Jeśli ktoś jest zainteresowany kosmetykami azjatyckimi, naturalnymi pochodzącymi z Morza Martwego lub tymi bardziej specjalistycznymi to zapraszam do odwiedzenia ich strony. Asortyment jest na prawdę bogaty. W paczce dostałam jeszcze kilka próbek azjatyckich kosmetyków, które bardzo chętnie wypróbuję. A wracając do maseczki to jestem bardzo ciekawa jej działania, dlatego czym prędzej zabieram się za testowanie i oczywiście dam Wam znać jak to cudeńko się sprawuje. Już teraz mogę powiedzieć, że jej zapach jest wprost obłędny. Tak apetycznego truskawkowego kosmetyku jeszcze nie miałam. No i jeszcze to opakowanie... jestem totalnie zauroczona.


Nie myślcie, że zapomniałam o  obietnicy. Była zagadka, były odpowiedzi będzie i nagroda :) Spośród osób, które podały prawidłową odpowiedź wylosowałam jedną i to właśnie ona otrzyma drobny upominek ode mnie.

A jest to..... Katia(proszę o kontakt na mail-a)

Tak więc już niedługo zapraszam na recenzję tej maseczki.

Pozdrawiam :)

beaaatka21


Copyright © 2014 My beauty world , Blogger